W `66 w Braniewie śnieg aż piszczał.
Na warcie zmienialiśmy się co dwie godziny.
W baranich kożuchach sporo za kolana; pod spodem
panterki. Trzydzieści dwa stopnie. Postawione kołnierze,
ale i tak łój sztywniał, mróz przenikał. Pękały wierzby.
Wtedy szłem za hukiem. Dasz wiarę?
Takie szczeliny, że cała dłoń weszła. I rozwalało lipy.
Jest przedpołudnie. Siedzimy przed domem.
Moja mała dziewczynka w czerwonym polarze,
z naręczem cukinii, wieszczy zimę stulecia.
Rozważa wyjazd - nie może być biedna. Spójrz, jak cicho
spadają orzechy.
.
podoba się :)
report
słońca, blue:)
report
wzajemnie! u mnie dziś już świeci :)
report
hehhhe znam Braniewo i pozdrawiam hehhhheh tam odbębniałem malowanie BRD emów hehhh do woja nie wzięli a do rezerwy 3 razy bydlaki ;)))
report
Pa a piwo tam mmmmmmniaaaamusie hehehhhh
report
eh, mua tylko te używki w głowie:))
report
... nie no piwo to nawet pod wodą dam radę hehhhhh
report
hmmm...
report
eh...
report
wiem..
report
...myślisz, że...że wróci zima '66?...
report
ruscy zaPOwiadają zimę stulecia, PISzą też... nieźle posypie... nie ma opcji, trzeba do ciepłych krajów... :)))
report
...jest takie miejsce...:)))
report
o to chodzi, Veronica, że czasami nie myślę - jest chwila, jakieś słowa, scena; coś ma we mnie instrument - pozdrowienia Tobie;*
report
i niech zostanie tylko wspomnieniem:)
report
a niech! Jerzy:)
report
a ja słyszę trwanie..
report
dziękuję, jeśli tylko..
report