10 september 2012

9 september 2012, sunday ( Lekcja chodzenia bez smyczy )

Dojeżdżamy na miejsce. Ledwo otwieram drzwi - przeskakuje przeze mnie - i przed siebie. Bez oglądania się. Brak reakcji na przywołania, gwizdy, cmoki.
- A pal cię licho - myślę sobie, zdejmując klapki na betonowych płytach, które wchodzą do wody.
Po drugiej stronie wychodzą, prowadząc do miejscowości zwanej Piekło. Jakby podwodna droga. Gdybym tak weszła i szła, i szła, mogłabym dojść na drugi brzeg.
- Oj, ślisko - namuł i wodorosty. Dwa kroki głębiej stanęła ławica małych ryb, jak przechodnie, których na chwilę zatrzymuje niecodzienne zjawisko. Jakieś sto metrów dalej, na przybrzeżnych kamieniach - hałaśliwe stado dzikich kaczek.
Od Zalewu Wiślanego prują srebrne ślizgacze.
Fale przyjdą za jakiś czas. Jeszcze trochę.
 
Ostrożnie podchodzi, żeby się napić. Przed odjazdem zostawia kilka pieskich wiadomości, a ja, chyba ostatnie tego lata, maki.




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1