puk puk... puk puk...
a za drzwiami okna zamknięte
na skraju lasu
w przedsionkach pełnych tajemnic
komory na full liści pękały od zieleni
czerwonej latem na granicach pulsu
mknąc dalej i dalej po sens zwany miłością
eksplodowałem u progu drzew
gdzie ptaki wiły swoje gniazda
ubrany w pióra łaknące deszczu
spijałem purpurę z krwi naszych serc
biciem w rytmie stworzenia byłaś tak blisko
tętnem we dwoje otwierając
przestrzenie jak nikt inny nie potrafi
dalej za rogiem na skraju lasu
zgubiłaś skrzydła zniżając lot
w przedsionkach pełnych tajemnic
reanimując zieleń popękaną od liści
dzięcioł
od czasu do czasu / trzeba otworzyć / bramę do lasu //:-)
report
apis... właśnie wymyśliłeś świetny tytuł...;)))
report
a proszę bardzo //:-)
report
a, a ja nie wiem, jaki był wcześniej..
report
pst, czy ten "skraj" to c chwila powtarzany celowo? :)
report
celowo jeślinko... celowo... na skraju powtórzeń... z pewnymi warunkami nie wolno igrać... :)))
report
ale "eksplodowowałem" jednak popraw :))
report