13 may 2014

diary

Nevly
Nevly

miłość

nasze schody prowadzą w dół
tak samo jak ostatnio kiedy wędrówka pod górę
zmęczona tęsknotą dała za wygraną z jabłkiem w dłoni
a ty gryząc kusząco stale przekraczałaś granice
poniekąd naga poniewierając moje myśli

to miał być tylko kieliszek szampana
a wszystko skończyło się nad ranem
o trzeciej trzydzieści po raz ósmy
wylałem soki w niebo otwarte na oścież

pełna pokus przebaczałaś bez pamięci
na kuchennym stole kreśląc wzory pożądania
sto linii kolumną pragnień
zapisałaś paznokciami dzikimi od mojej skóry

wtedy przyznaję oszalałem
na twoim punkcie bzik to mało powiedziane
czerpałem ze studni pisałaś mnie wodą na wiadra
bez dna pojąc sobą przez uchylone wrota

błagałaś daj jeszcze chwilę
skomlałem o każdy milimetr twojego dotyku
widnokrąg układał widoki poza zasiegiem życia
a my wyuzdaniem którego nie powstydziłoby się piekło
niebem wznosiliśmy toasty za nasze szczęście

te schody prowadzą w dół tak samo jak ostatnio
by nie pod górę tam gdzie nas nie ma
tak jak ostatnio w co drugiej twarzy księżyca
wypatrując nocy pełnych zawirowań
kiedy na prawdziwą nigdy nie jest za późno

ApisTaur
13 may 2014 at 01:09

tak / słyszałm o tym / czytałem gdzieś nawet / ale to tylko pogłoski / /:-)

report

Nevly
13 may 2014 at 01:18

:))) też coś słyszałem Apis... ale to chyba tylko pogłoski... a może i nie... :))

report

ApisTaur
13 may 2014 at 01:32

'chyba' i 'może' / otwiera szerokie spektrum do spekulacji / co może doprowadzić / do przyjęcia dogmatu / którego nikt nigdy pewien nie będzie //:-)

report

Nevly
13 may 2014 at 01:34

gdyby taki dogmat był pewnikiem... nikt nie pisałby o tym wierszy... ;)

report

ApisTaur
13 may 2014 at 01:46

i tu już nic mądrzejszego / dopisać nie można //:-)

report

Szafranka
13 may 2014 at 08:44

...tak, ApisTaur

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register