żeby nie przenieść myśli w inny wymiar

miarowe przesypywanie morza - od maleńkich drobinek 
po dużo większy nasyp. wąskie gardło. prześwit, 
który niezmiennie zawiesza wzrok, by za chwilę połknąć
ostatnią pewność.
 
chwila nieuwagi i niezdarny odłamek kaleczy stopy, 
piasek nasiąka chłodem, i już wiadomo skąd bierze się 
ta cała wilgotność rąk i stóp. mrowienie 
przechwytujące szkielet.
 
tak łatwo pęka cieniutkie szkło -
jedno mgnienie i nic nie pozostaje z dawnych kształtów.
gwałtowne przelewanie horyzontu po pisk strwożonych mew.
 
z niefortunnych wymknięć poza 
jedynie wąska strużka
sprowadzająca na ziemię, 
by nadać myślom właściwy ciężar:
 
kto wie, ile jeszcze chybotliwych przełożeń rąk, 
kaskad i mrowień, wzniesionych podniebnie kopców,
materii rozpraszającej światło
 
pękająca otoczka wciąż wywołuje popłoch -
niebywałe jak bardzo trzeba uważać
podczas próby zaklinania klepsydr.
 
.
 
odgarniam galaktyki starte na popiół.

alt art
2 april 2016 at 11:18

obawy kwantowej agnostyczki..

report

Tomek i Agatka
3 april 2016 at 16:14

O, o, coś w tym jest.!Pozdrawiam Alt Arcie z uśmiechem :)

report

Hania
2 april 2016 at 18:09

lubię

report

Tomek i Agatka
3 april 2016 at 16:15

Dziękuję Haniu, z radością : )

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register