22 june 2012

Echa osiedlowych uliczek

 
O świcie wrzaski chodnikowych dzieci
beztrosko afiszują się jarmarczną gościnnością,
a konkretni dorośli sprzedają złotorudej kioskarce
za mydło i dwa bilety świeże poranne wiadomości.

Skrupulatnie przekazywane z ust do ust,
ciągle mutują i podążają utartymi ścieżkami;
pokonując mur i architektoniczne bariery,
zasiedlają osiedlowe sklepiki, skwery i ławki.

Pobrzmiewając - tu i ówdzie - odbijają się
plotkarskim echem gardłowych klatek i korytarzy,
oblepiają błotem, kogo popadnie, i szumnie dźwięczą;
jedyna prawda ciągle odbiega od rzeczywistości.

Nośne betonowe molochy klatka po klatce rejestrują
każdy przejaw skrzętnie skrywanej spontaniczności;
wesoła śmieciarka raz po raz przekrzykuje
rozwydrzone przekupki i nieopierzone ptactwo.

Koszona w deszczu trawa bezustannie ryczy,
a rozhisteryzowani kierowcy popularnie już wyją;
i tylko robotnicy demontujący azbest
są jacyś tacy... chwiejni i zupełnie niewidoczni.

Zręczne i kreatywne siatkarki zażarcie polują
na okazje i promocje w super i hiper - marketach;
wygłodniałe stadka wypasionych wilków
pożerają całe stosy ociekającego drobiu.

Kiedy koślawe ławeczki po same brzegi wypełniają
miejską przestrzeń fanami triumfującego Piasta,
rozśpiewane nocne słowiki rozkosznie pomykają,
na trawie, po jasnych - dębowych - tyskich - żubrach.

Młody szczaw zielenieje w przyblokowych ogródkach,
gdzie szpanując śmiałym językiem, uprawia się melanż;
zdegustowany pitbull zlewa całe to szumne towarzystwo,
znacząc swój teren z balkonowego wychodka.

Fanatyczni zwolennicy akademii
wychowania fizycznego - nigdy nie zasypiają,
nie zakuwają i nie chodzą - do kościołów ani szkół z klasą,
nawet wtedy, gdy otrzymują kuratorski kontrakt.

Kiedy gaśnie szpaler ulicznych latarni,
wielkomiejska tkanka aktywnie rozrasta się
na unikatowych warsztatach i biegach na orientację,
gdzie zwinni ochotnicy rezerwują sprzęt na rynku muzycznym.

Zaangażowani w rewitalizację animatorzy kultury,
posługując się własnym grafikiem,
grupowo walczą z ponurą ortograficzną rutyną
i charytatywnie malują świat w nowych barwach.

Czujna i wysportowana kioskarka stale czatuje,
otwiera dialogowe okienko i jak szeryf,
na chybił/trafił, strzeże skrawka tej świętej ziemi,
jak cierpliwa misjonarka służy - zwrotną informacją.


list of responded items:

 

choose your artistic answer

 


number of comments: 4 | rating: 0/7 | report | add to favorite

Comments:

Drwal,  

Nigdy nie piszę negatywnych komentarzy bo może mam spaczony gust. Tutaj nie napisze 'podoba się'..nie wiem. Czytałem jak bym słuchał Grechuty na cały potencjometr - słyszałem hałas. piszesz obrazami i tutaj fabuła nakłada się natłokiem ( jak w "naszym" "Czerwonym Autobusie"). Przeczytałem jak bym jadł ziemniaczane puree aby dostarczyć kalorii. Od jutra będę czytał po zwrotce po obrazie, jak złote myśli, szukając bakalii. Niewielu tak zrobi. Dlatego jeśli ten wierszowy, tłok jak w "autobusie" nie jest zamierzony ( jednak obraz przyswajamy mogąc kontemplować szczegóły) to pisz krócej z mniejszą ilością obrazów, albo dla mnie

report |

Bogna Kurpiel,  

Oj , ależ tu znalazłam wiele smaczków:))) Postać szeryfa na straży " dobrodziejstwa słowa" super :)) Ten fragment - są jacyś tacy... chwiejni i zupełnie niewidoczni odzwierciedla wszelkie budowy w rzeczypospolitej:)))) Buziaki T i A.!!!! Cieszę się, że Cię widzę i ściskam mocno:)))

report |

Tomek i Agatka,  

Drwalu, Dal pięknie Dziękuję za Waszą obecność pod wierszem. Przepraszam, że odpowiadam z takim poślizgiem, zwyczajnie czasami wpadam w „trójkąt bermudzki”. Gorąco i serdecznie pozdrawiam :): ): )

report |

Tomek i Agatka,  

Ratienko :) Tyle radości dla mnie :) Dziękuję*** Buziaki:* : )

report |




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register