a kiedy zapragniesz powrócić ucieszy się zdezelowany komin
na którym chrust oczekuje przywrócenia świetności. pamięta
że tylko ty potrafiłeś tak wymościć gniazdo. wyglądając przez okno
wietrzę pierze żebyś poczuł że jestem z tobą chociaż dzielą nas
horyzonty. przesypuję przez palce puch wyobrażając sobie
że to twoje włosy. poprawiam niesforny kosmyk
pod którym w mimicznych zmarszczkach zapisane myśli. obiecaj
że kiedy już zechcesz pobyć wyartykułujesz te najprostsze
a złote zachowasz na kolejną rozłąkę. wiem o tobie więcej
niż zeszłej wiosny i nie przeszkadza mi że nie przynosisz dzieci
ani kolorowych snów o wspólnych tropikach.
na niekochanych ścianach oniryczne cienie tworzą prawie miłosne freski..
zgłoś
czytałeś moją "kamienicę" :) to miłe :) a tutaj troszkę rustykalnie tym razem :)
zgłoś
Podoba mi się Twoje pisanie.
zgłoś
dziękuję, kłaniam się :)
zgłoś
chciałam podpiąc sympatycznego biocianka, ale mi się zawieruszył :( ciepły portret malowany witającymi dłońmi :)
zgłoś
nie doleciał do Twoich dłoni, zawieruszył się, tak jak mój... dzięki za chwilkę :)
zgłoś
bywa i w bocianie nadzieja :)
zgłoś
bywa :) thx :)
zgłoś
tropiki noszą w sobie lazurowy błękit który pozostaje mi obcy :)
zgłoś
też nie znam lazurowych błękitów, ale od czego wyobraźnia :) dzięki za poczytanie, serdeczne :)
zgłoś
ślicznie. zaczęłam czytać wiersz nie czytając tytułu i miałam wrażenie, że to jednak nie o bocianie :)
zgłoś
zastosowałam personifikację :) cieszę się, że wpisał się w Twój gust :) dzięki, pozdrawiam.
zgłoś
Mniam.... smaczna wysublimowana słowem tęsknotka... rosną skrzydła przylotowe
zgłoś
tęsknota to kamień węgielny na którym zbudowałam cały wiersz. miło, że dostrzegłeś. dziękuję z pozdrowieniem.
zgłoś