Stoję przed tobą bez wstydu nagości
stoję przed tobą bez wstydu nagości
Adam bez żebra na raju rozstajach
nie wiem czy nagość przystoi starości
na ziemi jabłko bez oznak młodości
dawno umarłe wspomnienie o majach
zabrało z sobą tamten wstyd nagości
tulisz się do mnie w oddaniu miłości
Ewa jesienna na czasu rozstajach
wiem że twa nagość przystoi starości
w pięknie dojrzałym ciągle eros gości
jakbyś z faunami biegała po gajach
więc stoisz cicha bez wstydu nagości
i prosisz wzrokiem o dawne czułości
te obopólne w naszych miękkich rajach
bo wiesz że nagość przystoi starości
gładzisz me ciało z przeczuciem męskości
lęki i stresy łagodnie wygajasz
bym stać mógł dumny bez wstydu nagości
choć lustra szepcą o ludzkiej marności
szeptu nie słucham tobą się upajam
stoję przed tobą bez wstydu nagości
bo wiem że nagość przystoi starości
Piękna klasyczna villanella, Andrzeju. :) Bez zarzutu rytm i forma. A w dodatku oryginalna i mądra treść. I zgadzam się z tym, co piszesz. Kochający się ludzie są dla siebie piękni nawet w starości i równie pięknie potrafią przeżywać miłość. Chapeau bas. :)
zgłoś
Andrzej miał - pamiętam z innego portalu - wśród swoich wierszy o dwojgu jeden taki, który mnie bardzo zaczarował. Aż pójdę poszukać. Dobrego, A.
zgłoś
Uff, znalazłam. Nie jest dla mnie cały. W odsłonach - tak. Bardzo. Skoro potrafiły mnie dziś, nocą, tak cierpliwie przywoływać, aż je wreszcie odszukałam:) "Wczesnym rankiem zobaczyłem słońce [...] / zdziwiłbym się bardziej gdyby nie fakt / że poruszyło się we mnie dziecko / o rysach łagodnych [...] / rozpychało się rękami w płucach pełnych / słodkiego zapachu porannego sadu / wyglądało przez moje oczy na biel śliw / tupało do rytmu gołębich skrzydeł / bolało bardzo przypominało / po raz pierwszy / dzisiaj rano zobaczyłem młodą dziewczynę / spała / zawinięta we wszystkie słowa które powiedziałem / mojej żonie od początku świata / była rzeczywista jak dotyk dłoni młodego mężczyzny na jej ciele / w sieć zmarszczek pochwycona [...]". Do tego szłam teraz:)
zgłoś
Może byś wrzucił ten wiersz, Andrzeju?
zgłoś
Z ciekawości jeszcze spojrzałam teraz na datę - czytałam dwa lata temu o dziecku w budzącym się, heh. I nigdy więcej, aż do dziś, nie wracałam; nie pamiętałam też tytułu, więc wcale nie tak znowu jak po sznureczku;d do niego droga. I jednak był we mnie. Mądry tekst. P.s. "stoję przed tobą bez wstydu nagości / bo wiem że nagość przystoi starości". Yhm. Ja w ogóle, od czasu, kiedy przez dwanaście lat mieszkałam na wydmie, patrzę na ciała trochę jak na sosny: o drzewie, które trzyma się pazurorzeniami piasku, które wiatr poskręcał, które ma gruzły, narośle, przyjmuje na wichrze najcudaczniejsze postacie, i dzięki temu trwa - czyż można powiedzieć: nie nadajesz się na okładkę, idź do diabła, boś ty brzydkie;d? Ciała to drzewa:)
zgłoś
"Patrzysz na drzewo i widzisz siebie./ Pień to twoje życie, gałęzie - lata, a liście - dni./ Potem drzewo usycha, a ty odchodzisz". ;)
zgłoś
Dzięki i za ciekawe komentarze, i za dobry odbiór tego, co napisałem. Spełniam prośbę Miladory i wklejam tamten wiersz, który tak issę oczarował. Myślę, ze łatwo napisać pięknie, jak się pisze prawdziwie. Często - szczególnie ostatnio - łapię się na tym, że coś chcę na siłe napisać (od pół roku niewiele napisałem) i jak jeszcze wpycham w to pisanie jakąś słuszną tezę, to niespecjalnie się udaje. Takie pisanie jest dobre na felieton, ale na wiersz nieszczególnie. Powoli może powracam do pisania. dzięki.
zgłoś
"Myślę, ze łatwo napisać pięknie, jak się pisze prawdziwie." - owszem, tylko jeszcze trzeba to umieć odpowiednio zrobić, Andrzeju. ;) Jak Ty, w tej villanelli. :)
zgłoś