19 january 2018

poetry

Pi.
Pi.

cyrograf

marzec. piję na smutno. to pewnie resztki przekory, 
bo już od dawna nie śpiewam "bunt się rodzi". fałsz!
zacząłem pretendować do mistrzostwa w zgadzaniu się

na bezwzględne wszystko. każdy święty spokój ma swoją 
cenę. przysięga w ratach na chude lata. nie doczytałem 
klauzuli podstępnie drobnym maczkiem. groźny margines.

już się robi: rach-ciach, parafka, cwaniacki zawijas.
kto by się przecież wtedy przejmował, że owo "teraz" 
które następuje, okaże się odrobinę zbyt trzeźwe.

to żaden komplement. ból się rodzi - dłoń truchleje. 
nie drżeć mi tu teraz. miejże wszystko fason. za moje 
zdrowie czas kończyć nierówny pojedynek. widzę dno.

alt art
19 january 2018 at 16:36

widzę głosy, słyszę obrazy..

report

Ania Ostrowska
19 january 2018 at 18:42

Jak dla mnie, językowo przekombinowane :(

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register