26 november 2018

poetry

Pi.
Pi.

mglisto

trudno określić gdzie się zaczyna. najpierw wszystko jest na ostro.
przejrzystość godna poranka jak nagroda za noc. a jeśli nagród
nie ma? czyżby karą za ciemność między nami miała być mleczna

biel między miejscowością A i miejscowością B? między skupiskiem
komórek i synaps, które w odpowiednich okolicznościach kocham,
i tych które coraz częściej uważasz za boleśnie spowszednione?

gdzieś przecież wykluwa się nasza mgła. bez zawirowań, bez kłębów - 
dziura bieli, która zasysa, wciąga by wypluć na ścianę, las drzew
lub w przepaść. zostawi bez zmysłów. omami. przekręci błędnik.

i nie będzie nic na ostro, nic zorientowane na tu i teraz. omglenie?.
trudno określić gdzie się skończy. najpierw wszystki będę bólem,
potem ćmieniem, niewygodą. potem się zrodzę. jak kiepski horror.

alt art
26 november 2018 at 11:23

mgławica dysocjująca..

report

Bogumiła Jęcek
26 november 2018 at 22:22

To środkowe "między" zamieniłabym na coś innego, może udałoby się coś z tym wersem zrobić? Pozdrawiam :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register