26 february 2017

poetry

Pi.
Pi.

maso

nie mówmy o tym, kto jak się czuje, bo w zawodach
na pojemność wyobraźni nie dotrzymam ci kroku.
jasne. znam się na zawodach - wciąż cię zawodzę.

na wyobraźni znać się próbuję. cudzych odczuć już
nawet sobie nie wyobrażam. zdrapały się. jak warstwy,
które pod obcym wpływem najpierw próbują pęcznieć

z dumy, lśnić pod czyimiś palcami, wybrzuszać się
w spazmach-orgazmach, a potem wszystko jak zwykle:
pękamy w najsłabszym punkcie i oto rozpoczyna się

proces rozdrapywania. póki pod jedną jest druga, pod drugą
trzecia skóra - nie boli. zaboli drewno, którego ostre zadry
odkryjemy gdy wskoczą prosto pod okrwawione paznokcie.

nie musimy być Kolumbami bólu, by poczuć cokolwiek.
już tu ktoś był przed nami. świeże rany na piasku. ból miał
być nam Ameryką. czuję rozczarowanie - zawsze to coś.

nicnowego
27 february 2017 at 08:25

rozczarowanie ? hmmmm ... jakie to ludzkie :)

report

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
27 february 2017 at 12:23

Kolumbami już bez bólu- niepotrzebne powtórzenie i dopełniacz. Wiersz bardzo mi się podoba, zwłaszcza pierwsza zwrotka. ;)

report

Ananke
27 february 2017 at 12:28

Kogoś kto tak pisze, nie można posądzać o brak wyobraźni :-) świetny tekst, lubię Cię czytać.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register