15 lutego 2025
Sen
Nadszedł czas jeżdżenia gdzie bądź. Najczęściej pochłaniało mnie beztroskie śmiganie po nieoświetlonym osiedlu, jeżdżenie pomiędzy betonowymi uliczkami, ich środkiem lub wyasfaltowanymi alejkami chodników. Przyznam się, że byłem wtedy zauroczony zazdrosnym staniem w cieniu drzew, tuż pod nieznanym balkonem czy oknem pełnym gwaru; wreszcie nastąpił długo wyczekiwany okres wsłuchiwania się w ton i rytm rodzinnych rozmów, sporadycznych sprzeczek, przekomarzań i cichnących burz, a docierające sylwetki ludzi przy stołach o zapachu kolacji, zmuszały mnie do rewizji poglądów na życie, które wiodłem do tej pory.
Kiedyś jednak, wróciwszy z kolejnej nocnej wyprawy, zmęczony jak nigdy, zapadłem w sen. Ustawicznie ten sam, ciągle niezrozumiały, sen z facetem, którego z początku nie poznawałem, ale później, kiedy znalazł się poza moim wzrokiem, gdy mógł w końcu odetchnąć, pozbyć się przestrachu i zachowywać się swobodnie, okazał się mną.
Naraz jego sylwetka nie była wyprostowana, dumna i nonszalancka, mógłbym więc przysiąc, że przedtem była przywiędła, stłamszona, tak autentyczna w swojej niepewności i wahaniach, jak gdyby uszła z niej dotychczasowa agresja, łagodniała i poczęła ukazywać prawdziwą maskę ze skruchy i chwilowego odprężenia.
Do teraz nie mam pojęcia, skąd o tym wiem. W każdym razie było to intensywne wrażenie, jakiego doświadczam za każdym razem, kiedy wydaje mi się że widzę to, czego nie widzę.
15 marca 2026
sam53
15 marca 2026
absynt
15 marca 2026
absynt
14 marca 2026
wiesiek
14 marca 2026
Jaga
14 marca 2026
violetta
14 marca 2026
dobrosław77
13 marca 2026
wiesiek
13 marca 2026
sam53
12 marca 2026
wiesiek