Gdy szybujesz ponad czasem, daremnie wiesz co przeszkadza być. Marzysz o dawnych obszarach spokoju. Ale uciekły. Są tam dokąd zmierzasz. Gdzie gaśnie czas. Bo jesteś, żyjesz i pragniesz tylko tu, wyłącznie ze mną, jak ten co żył w prośbach do Boga, by zamknął mu oczy.
Pozostawiam ci śmiertelną gałązkę oliwną, wawrzynowy płacz wtopiony w bursztyn. Na próżno starasz się zrozumieć cień odbity od ciebie, słońce w orszaku z tęczy; kalecząc skrzydła przestrzenią zwątpienia, mijasz zatoki żalu.
Wierzę w twój powrót. Jeżeli zdarzy nam się piekło wzajemnego znieczulenia i będziemy poza sobą równie szczęśliwi jak teraz, pamiętaj: „teraz” potrwa bez naszego udziału, gdyż nie można rozłączyć nierozłącznych.
Bo to przecież nie tak, że jestem twoją odpowiedzią! To ty jesteś moim znakiem zapytania. Biegnąc patrzysz w ocean uśmiechów. Istnieją wtedy raje i przysięgi. Jest więc z tobą tak, jak by ci dano utworzyć obraz którego nie zdążysz zobaczyć. I pytasz, jakim się stanie, zanim ożyje w cudzym spojrzeniu. Nim błysk, dany ci na próżno, spodoba się sercom twoich naśladowców.
Wzruszyłam się. A własna droga? Czy istnieje naprawdę?
zgłoś
Bezka Dziękuję. Z początku ten tekst miał nosić tytuł "Epitafium"
zgłoś
Bo to przecież nie tak, że jestem twoją odpowiedzią! To ty jesteś moim znakiem zapytania. Biegnąc patrzysz w ocean uśmiechów. Istnieją wtedy raje i przysięgi. Jest więc z tobą tak, jak by ci dano utworzyć obraz którego nie zdążysz zobaczyć. Myślę, że tego obrazu nikt nie zobaczył, na żywo. W wyobraźni, owszem tworzymy, ale jest wiecznie nieskończony... Jak życie. A jeśli jest taka czasoprzestrzeń, w której dojrzewamy między światami do wyboru? Czy być cząsteczką węgla gdziekolwiek na Ziemi, czy być daleko na planecie wiecznej samotności?
zgłoś
Piękna poetycka proza..
zgłoś
Tak, pięknie, wzruszająco i życiowo, msz.
zgłoś