25 november 2013
17.11.2013
znajdziesz mnie
w słowie topielica
nie szukaj na pomoście
dechy zbyt śliskie
niepotrzebne słowa
ławka obok
alternatywą
niezależną decyzją
i tak
wypadało skoczyć
buty pełne odcisków
zostawiłam
nie dochodząc do domu
czas minął
Charon odpłynął
obole w palcach błyszczą
niepotrzebnie
zbiłam skarbonkę
pod drzwiami
znikam
noc zamyka
siedemdziesiąty rocznik
to nie wina listopada
że liście opadają
że człowiek
spada
głębia wciąga szybciej
niż płomień
pożera świeczkę
żegnaj sąsiedzie
drzwi otwierając
pamiętaj
piasek na wycieraczce
nie śmieci
to skaza w testamencie
mały kryształek śmierci
który w oku
będziesz nosić
może kiedyś napotkam
twoje imię
na cmentarnej alei
wówczas opowiem
jak ważne były sny
i
pająki
niknące pod kołdrą
jak chora wyobraźnia
zamieniała pluszowe noce
w czerstwe dni
jak oczkami zamkniętymi
na zewnątrz
wewnątrz
znikałam w hipnozie
jak larwy
wyssały łzy
kiedy ostatni raz
w bezsilne twarze
patrzyłam
stojących nade mną
...ojca
...matki
12 january 2026
wiesiek
11 january 2026
Jaga
10 january 2026
wiesiek
4 january 2026
Jaga
4 january 2026
wiesiek
31 december 2025
wiesiek
30 december 2025
Jaga
27 december 2025
marka
27 december 2025
marka
27 december 2025
marka