|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (427) Proza (18) Dziennik (101) Fotografia (127)
Pocztówka poetycka (3) O autorze Znajomi (18) | |
Obieram cebulę ze złudzeń – zupa będzie dziełem przypadku. Walnij się w ten głupi łeb. Nie ma mowy – jest piątek. Kler przemienia indyka w warzywo. Ksiądz F. trafiał kredą prosto w czoło, co utrwaliło moją wiarę w to, że odpowiednia liczba przeposzczonych piątków jest prostą drogą do czyśćca. Dzisiaj jednak bardziej wierzę w pranie i ożywczą siłę grzechów lżejszych – dzięki temu sumienie przestało cierpieć na bezsenność. Czas stał się lekkostrawny. Buzuje szczęście - jak łono natury w gorący, grudniowy poranek.
Przenosząc się zmniejszył liczbę świec w wieńcu adwentowym do czterech.
zgłoś
musiał mieć w tym jakiś interes...
zgłoś
No to trzymajmy się tych grzechów lżejszych ;)
zgłoś
oboma ręcami...:))
zgłoś
Że już o innych członkach nie wspomnę :))
zgłoś