w zamierzchłych czasach mieszkałem w tak zwanym bloku i tam zjawisko, które nazywasz prawdziwym obłędem występowało powszechnie i na co dzień ( jak szczury, czy zjadanie chleba); ja mam na myśli taki obłęd, który sprawia, że zanika granica między budową anatomiczną nosa a śpiewem kwitnącej jabłoni, którego nie da się opisać słowami, bo nim je ktoś zdążył wymyślić, oszalał...:))
prawdziwny to przechodzi ściany i podłogi nie potrzebuje do podparcia..
zgłoś
w zamierzchłych czasach mieszkałem w tak zwanym bloku i tam zjawisko, które nazywasz prawdziwym obłędem występowało powszechnie i na co dzień ( jak szczury, czy zjadanie chleba); ja mam na myśli taki obłęd, który sprawia, że zanika granica między budową anatomiczną nosa a śpiewem kwitnącej jabłoni, którego nie da się opisać słowami, bo nim je ktoś zdążył wymyślić, oszalał...:))
zgłoś
gdyby nie dopisek o burzy, już współczułabym sąsiedztwa grilla :)
zgłoś
ten zapach kojarzy mi się z dezynfekcją :))
zgłoś