16 sierpnia 2013

poezja

Chartumes
Chartumes

Martwa strefa


Na koniec, człowiek wybucha.
Rani tych, którzy stoją najbliżej.
Później jest tylko podmuch:
niesiony z ust do ust przyciąga ciekawość.
 
Zawsze jest jakieś pole rażenia.
Każdy człowiek posiada zasięg:
ilość ciał, w które ugodzi odłamkami.
 
Nie chcę ofiar.
Trzymam się na uboczu.
Powiększam martwą strefę między nami.





                                                                                   

Leszek Sobeczko
17 sierpnia 2013 o 00:14

w pierwszym wersie przecinek zbyteczny /tak mi się wydaje/;. spodobał mi się wiersz, jest przemyślany i w paru miejscach jakbym siebie czytał /spokojnie, nie o plagiacie myślę, a o [ostrzeganiu rzeczywistości/ - pozdrawiam

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się