11 lipca 2010

poezja

Chartumes
Chartumes

troskliwa

podobno była dobrym człowiekiem
cierpliwie wyrywała pragnienia dzieci
pod jej sklepieniem rozrastały się na boki
przycięte marzenia układała obok życia
trzeba pielęgnować będzie z tego gnój mówiła
doskonały nawóz dla uprawianych przeze mnie roślin

ekologicznie wyhodowała idealne garnitury
spodnie z kantem ucinającym wszelką krytykę
cnotliwe sukienki dystyngowanych córek
doskonała rodzina harmonijny obraz martwej natury
niebawem wtargnie tam napięte pod materiałem życie

teraz żałobny orszak dostojnie wędruje do ogrodu
za chwilę po raz ostatni otworzą trumnę
układajac matkę na pryzmie kompostu
będą wkładać do ust przegniłe szczątki dziecięcych pragnień

Jarosław Trześniewski
11 lipca 2010 o 09:02

Dobry wiersz. Mocny.

zgłoś

Jarosław Trześniewski
11 lipca 2010 o 11:43

PS .czytam bez ostatniej frazy, - do wyrzucenia.

zgłoś

Mirka Szychowiak
11 lipca 2010 o 18:20

dobry temat, wiersz przesterowany do bólu, zagadany i nierówny. Dwie frazy okropne: będą wkładać do ust przegniłe szczątki dziecięcych pragnień ekologicznie wyhodowała idealne garnitury spodnie z kantem ucinającym wszelką krytykę

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się