Na koniec, człowiek wybucha.
Rani tych, którzy stoją najbliżej.
Później jest tylko podmuch:
niesiony z ust do ust przyciąga ciekawość.
Zawsze jest jakieś pole rażenia.
Każdy człowiek posiada zasięg:
ilość ciał, w które ugodzi odłamkami.
Nie chcę ofiar.
Trzymam się na uboczu.
Powiększam martwą strefę między nami.
w pierwszym wersie przecinek zbyteczny /tak mi się wydaje/;. spodobał mi się wiersz, jest przemyślany i w paru miejscach jakbym siebie czytał /spokojnie, nie o plagiacie myślę, a o [ostrzeganiu rzeczywistości/ - pozdrawiam
report