|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Dziennik (646) Fotografia (1790) Grafika (1)
Pocztówka poetycka (357) Handmade (199) O autorze Znajomi (80) | |
Pośród kilku bagaży mój był najcięższy. A kroki najlżejsze. W wypchanej torbie nie zmieściła się codzienność.
Wierna jak pies czekała na progu.
po co Ci obrączka; ciężkie metale toksyczne takie..
zgłoś
i tak nie noszę..
zgłoś
nienoszona obrączka traci pozornie na wadze tyle ile wypiera..
zgłoś
ile ją wypiera..
zgłoś
ale jak błyszczy..
zgłoś
musi koraliki i świecidełka ze skrzyżowania blichtru i złotej; to znaczy chciałem: piątej alei i chmielnej..
zgłoś
ze skrzyżowania walońskiej i niebieskiego..
zgłoś
z wieży zamku bolkowskiego to jeno rzut kapeluszem..
zgłoś
przejeżdżając od braci kliczków..
zgłoś
a zdyscyplinować ją, niech siedzi za progiem i uchylić furtkę i wypchać bagaż nawet najbardziej nierzeczywistymi marzeniami, ot, co... ;)
zgłoś
i tak się zasem udaje ;)
zgłoś
żeby nie zgubić siebie, zmień kierunek Jeslinko :)
zgłoś
zmieniam kierunek by wrócić..
zgłoś
Nie zgubić niczego to dużo.
zgłoś
choć czasem by się chciało..
zgłoś
nawet najwierniejszy pies czasami może ugryźć w rękę swojego pana
zgłoś
wystarczy, ze ciężko siądzie na mnie
zgłoś