9 maja 2015

poezja

Nevly
Nevly

puściłaś las bez kapci

w szkle pusto
jak zawsze nazbierałem kwiatów
kiedyś wiedziałem wszystko pomiędzy
nocą a dniem o tożsamości zapachu o kochaniu
i oknach otwartych na niebo
teraz savoir vivre zostawiam na potem
jestem niczym kość mojemu psu
rzucony na łaskę niełaską losu
w historię pewnego małżeństwa
balansując na linie
przytrzymuję lekko powietrze
w przeciwieństwie do rozwagi
daje mi to chwile bezpieczeństwa
dalej to już tylko droga
moja lekko krzyżowa pod stopami
i kilka nieprzychylnych drzwi z kamienia

alt art
9 maja 2015 o 15:13

musi do kamedułów..

zgłoś

Nevly
9 maja 2015 o 15:15

musi tak... tylko wezmę snickersa... ;)

zgłoś

Sabi
9 maja 2015 o 18:26

Trzeba było słuchać się Mamy..

zgłoś

Nevly
9 maja 2015 o 18:33

:))) właśnie...

zgłoś

Ania Ostrowska
9 maja 2015 o 19:43

dla mnie zdecydowanie bez ostatniego wersu, ale wiersz ma w sobie coś, co mnie przytrzymało by przeczytać parokrotnie, no i tytuł mocno intrygujący :) pozdrawiam :)

zgłoś

Nevly
9 maja 2015 o 19:46

dziękuję Aniu... pozdrawiam również... :)

zgłoś

Nevly
9 maja 2015 o 19:47

a ostatni wers... miałaś rację... usunąłem, dziękuję... ;)

zgłoś

Ania Ostrowska
9 maja 2015 o 19:47

:)

zgłoś

Janusz38
11 maja 2015 o 16:30

Aniu, okradlas mnie z mych refleksji w temacie :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się