Pewnego razu na lekcję języka polskiego do naszej klasy piątej A weszła pani dyrektor i zamarła z wrażenia. Wszyscy mieliśmy ręce w górze. Przez dobrą chwilę jakby nie mogła wyjść ze zdumienia, po czym podeszła do polonistki z jakąś informacją służbową.
- Kochani, zaraz to dokończymy – uciszyła nas pani, bo wielu wyrywało się z ławek pojękując błagalnie:
- Ja psze pani! Ja! Ja! Ja!
Marian Lewandowski, najsłabszy w klasie, mało nie wypadł z ławki z wielkiego ochotnictwa wzięcia udziału w lekcji.
Pani dyrektor przed wyjściem powiodła po nas spojrzeniem pełnym uznania i powiedziała:
- Aż miło popatrzeć!
I uścisnęła rękę pani Mazurskiej mówiąc:
- Gratuluję takiej pracy. Serdecznie gratuluję! Nie wiem, co pani robi, ale u mnie na matematyce jest to nie do osiągnięcia… a tu… no proszę! Jestem z was dumna, moi drodzy!
Po jej wyjściu ponowiliśmy „jajanie”, ale pani ostudziła nasz zapał i rozczarowała mówiąc, że to już nieaktualne. Siedziała za biurkiem dziwnie uśmiechnięta, jakby nagle nieobecna i obojętna wobec naszych błagalnych próśb. Co i rusz chowała twarz w dłoniach, chwilami mieliśmy wrażenie, że płacze.
Otóż przyczyną naszej niebywałej aktywności były słowa wypowiedziane przez polonistkę tuż przed wejściem dyrektorki:
- Kochani, kto z was skoczy po kredę?
No tak, pani znalazła "słowo-klucz" ;)
zgłoś
... Jeślinko.. pani się zacukała....:)
zgłoś
wybitnie "wyrywna" klasa heheheh ( mię siem tam jeszcze "przypominacz' nie wancza heheh, aaalee podobno, że tuż, tuż ;) )
zgłoś
... wyrywna na maksa, Muanku:)
zgłoś
sprytna kobietka :)
zgłoś
... hmmm... czy ja wiem? Może raczej... zaskoczona - Boseńko....?
zgłoś
przywołujesz wspomnienia, bardzo pogodnym tekstem :)
zgłoś
Dzięki, Ewo.:)
zgłoś
złudzeniami też żyje się dobrze ;) ... strasznie miła opowiastka Zuzanno :)
zgłoś
Damianie, miło czytać.:)
zgłoś
:)))
zgłoś
LadyC - :)))....:)))
zgłoś
Powoli to i taka aktywność zanika, "niechcemisie" - to trend obowiązujący :)
zgłoś
K. F.:))) To prawda. Smutna, ale prawda .....
zgłoś