Zmiana sposobu prezentacji
Mam dom solidny jak jego mury –
Myślałam.
Łudziłam się: wróci twoja miłość, wróci…
Czekałam.
Oszukano mnie, jestem biedna
I nie umiem nic –
Płakałam.
A świat zachwycał maratonem.
Kto lepiej, dalej. Kto pierwszy?
Dziś się uśmiecham:
Jestem bogata.
Mam kilka wierszy.
Pewnego razu na lekcję języka polskiego do naszej klasy piątej A weszła pani dyrektor i zamarła z wrażenia. Wszyscy mieliśmy ręce w górze. Przez dobrą chwilę jakby nie mogła wyjść ze zdumienia, po czym podeszła do polonistki z jakąś informacją służbową.
- Kochani, zaraz to dokończymy – uciszyła nas pani, bo wielu wyrywało się z ławek pojękując błagalnie:
- Ja psze pani! Ja! Ja! Ja!
Marian Lewandowski, najsłabszy w klasie, mało nie wypadł z ławki z wielkiego ochotnictwa wzięcia udziału w lekcji.
Pani dyrektor przed wyjściem powiodła po nas spojrzeniem pełnym uznania i powiedziała:
- Aż miło popatrzeć!
I uścisnęła rękę pani Mazurskiej mówiąc:
- Gratuluję takiej pracy. Serdecznie gratuluję! Nie wiem, co pani robi, ale u mnie na matematyce jest to nie do osiągnięcia… a tu… no proszę! Jestem z was dumna, moi drodzy!
Po jej wyjściu ponowiliśmy „jajanie”, ale pani ostudziła nasz zapał i rozczarowała mówiąc, że to już nieaktualne. Siedziała za biurkiem dziwnie uśmiechnięta, jakby nagle nieobecna i obojętna wobec naszych błagalnych próśb. Co i rusz chowała twarz w dłoniach, chwilami mieliśmy wrażenie, że płacze.
Otóż przyczyną naszej niebywałej aktywności były słowa wypowiedziane przez polonistkę tuż przed wejściem dyrektorki:
- Kochani, kto z was skoczy po kredę?
za piękne bajki o
cudownej niani dla niegrzecznych dzieci
żebraku co zostaje milionerem
gwiazdach tańczących z kopciuszkiem
remontach domów
ciał dusz i serc
wzorowej pani domu
z jedną szarfą
ku rozpaczy zgubionych
cieniem kurzu na bieli
detektywach skutecznych
stylistkach wiedzących komu
słoma wystaje z butów
kuchennych rewolucjach
trudnych sprawach rozwiązanych
nadzwyczaj pomyślnie
znawcach miłości która się nie zdarza
ale ponoć komuś się trafiła
kocham telewizję
zawsze mi lżej na myśl
że obywam się bez jej ingerencji
z zakurzoną torebką
cała do remontu
o miłości wiedząca wszystko
czyli nic
Witaj w rodzinie!
Jesteś śliczna,
zgrabna, mądra.
Kto mógł wymarzyć
dla naszego syncia
tak wspaniałą żonę?
Uff! I po ślubie!
Teraz wespół zróbmy
z niej
potwora
światełko dla tych
którzy odeszli
niech płonie ogniem
naszej pamięci
w której jest miłość
wiara nadzieja
i nie ma śmierci
niech nam przypomni
że bliscy już w domu
tam w jego blasku
czule patrzą na nas
i że po ziemskiej
wędrówce nadejdzie
radość spotkania
ach panie
czego byśmy nie chciały
rycerza na białym koniu
wodza przyjaciela
hultaja na własność
ach panowie
czego byście nie chcieli
damy w salonie
gosposi w kuchni
kurtyzany w łóżku
o gdybyż wystarczyło
że ona gotuje
o gdybyż wystarczyło
że on jest zaradny
moglibyśmy wreszcie
nie zachodzić w głowę
swojej
niedoskonałości
Lubię mleko w kwaśnych postaciach. Dlatego bardzo się ucieszyłam, kiedy pewnego razu w menu wykwintnej restauracji znalazłam danie: ”Jajo sadzone z zsiadłym mlekiem, ziemniakami i koperkiem”.
Kelner grzecznie przyjął zamówienie. Moje ślinianki zaczęły przygotowania do wspaniałej uczty. Ale minęło pół godziny, goście z sąsiednich stolików, którzy przyszli później ode mnie, zostali już obsłużeni, a ja nie. Uprzejmie zapytałam, jak długo jeszcze będę czekać.
- Zaraz sprawdzę – odrzekł kelner. Po dwudziestu minutach znowu się upomniałam i usłyszałam tę samą odpowiedź. Byłam już bardzo głodna i zniecierpliwiona, kiedy po przeszło godzinie strapiony kelner nieśmiało oznajmił:
- Najmocniej panią przepraszam, ale mleko jeszcze się nie zsiadło.
witam państwa serdecznie
nie zabiorę czasu
chociaż temat rzeka
skrócę do trzech godzin
od jutra pracujemy
zupełnie inaczej
oto zarządzenia oraz
dyrektywy
o proszę pani
to nie jest to samo
teraz będziemy
zaczynać od środka
początek widząc
w szerszej perspektywie
ale bez końca
na te pytania
nie odpowiem
jeszcze brak wytycznych
rozumiem oburzenie
ale nie jest źle
w tajemnicy przyznam
będzie jeszcze gorzej
musimy być cierpliwi
czujni kreatywni
za dyspozycyjność
potrącą nam czynsz
dla niezadowolonych
mam dobrą wiadomość
nie każdy musi
pracować w zawodzie
kończąc rozdam karteczki
czy wszyscy już mają
proszę napisać na nich
coś miłego
mam numer telefonu
nie tylko swojego
bloku mieszkania dowodu
podobno osobistego
mam w banku numer konta
w przychodni czekam z numerem
jakiś nip się przyplątał
rząd tajemnych cyferek
rozmiar butów ubrania
też w numerach zamknięte
a od tych ledwo się słaniam
co mi zostały wycięte
postanowiłam wybierać
jak sukienki w sklepie
te się nie podobają
więc odkładam na bok
pomijam
wezmę jasne
to twarzowy kolor
i najprostsze
nie ma jak klasyka
przymierzam
ktoś mi nawet
pomaga je wcisnąć
ale za małe
na spuchniętą głowę
tekst wydał się chwiejny
czuła że jej ciąży
biel czerń bez odcieni
i jak tu nadążyć
ktoś palcem wygrażał
gdy podniosła głowę
inny głośno uspokajał
to tylko chwilowe
jednak po jej słowach
już zapadła cisza
może błędna moja droga
ale mi najbliższa
i powiem ci guru
że dyktujesz ślicznie
lecz ja wolę szóró bóró
nieortograficzne
