wydobądź mi co zabrała noc
z szarówki i mgły
z dymu kominów
górujących nad portem w Hawrze
wydobądź mi
maszty i łodzie
w nich ludzi zmęczonych jak świt
nim się przeciągnie i szeroko otworzy oczy
jest sielsko
nierzeczywiście i bez krawędzi
na razie tylko kontury
rozmiękłe w pierwszych promieniach
światło pełza po wodzie
idzie w moją stronę
chciałoby się wtopić
przeniknąć w wydobywane przez nie kolory
jeszcze blade
jeszcze rozmyte wilgocią pozostałą po nocy
ale przecież domyślam się ich
znam na pamięć
i tym bardziej czekam
wpatrzony w magiczną przemianę
w przepoczwarzanie się larwy w motyla
na razie jest tak jakbym nie do końca się obudził
jeszcze błogo
niewyraźnie i sennie
różowo i niebiesko
w mglisto dymnych woalach
w blasku który przenika przez nie
jak przez pajęczą przędzę
Wzruszyłaś.
report
Miło mi to słyszeć, Bezko. Dziękuję:)
report
Jak zwykle, z wielką przyjemnością czytam, dobrego wieczoru życzę :)
report
Dziękuję, wolnyduchu. I dla Ciebie samych przyjemności:)
report
:)
report
Piękna, malarska atmosfera wiersza w impresjonistycznym klimacie, gdzie główną rolę pełni światło, które zapala w mojej wyobraźni poszczególne obrazy. Wyłaniają się one przed moimi oczami jak z mgły.. Przecudny wiersz. Ma w sobie subtelność, spokój i coś oczyszczającego..
report
Pięknie dziękuję, Iwono :)
report