30 january 2025

poetry

Toya
Toya

Wschód słońca Claude'a Moneta

wydobądź mi co zabrała noc
z szarówki i mgły
z dymu kominów
górujących nad portem w Hawrze
wydobądź mi

maszty i łodzie
w nich ludzi zmęczonych jak świt
nim się przeciągnie i szeroko otworzy oczy

jest sielsko
nierzeczywiście i bez krawędzi
na razie tylko kontury
rozmiękłe w pierwszych promieniach

światło pełza po wodzie
idzie w moją stronę
chciałoby się wtopić
przeniknąć w wydobywane przez nie kolory
jeszcze blade
jeszcze rozmyte wilgocią pozostałą po nocy

ale przecież domyślam się ich
znam na pamięć
i tym bardziej czekam
wpatrzony w magiczną przemianę
w przepoczwarzanie się larwy w motyla

na razie jest tak jakbym nie do końca się obudził
jeszcze błogo
niewyraźnie i sennie
różowo i niebiesko
w mglisto dymnych woalach
w blasku który przenika przez nie
jak przez pajęczą przędzę

Bezka
30 january 2025 at 22:11

Wzruszyłaś.

report

Toya
30 january 2025 at 22:13

Miło mi to słyszeć, Bezko. Dziękuję:)

report

wolnyduch
30 january 2025 at 22:11

Jak zwykle, z wielką przyjemnością czytam, dobrego wieczoru życzę :)

report

Toya
30 january 2025 at 22:14

Dziękuję, wolnyduchu. I dla Ciebie samych przyjemności:)

report

wolnyduch
30 january 2025 at 22:14

:)

report

ajw
30 january 2025 at 22:34

Piękna, malarska atmosfera wiersza w impresjonistycznym klimacie, gdzie główną rolę pełni światło, które zapala w mojej wyobraźni poszczególne obrazy. Wyłaniają się one przed moimi oczami jak z mgły.. Przecudny wiersz. Ma w sobie subtelność, spokój i coś oczyszczającego..

report

Toya
1 february 2025 at 18:22

Pięknie dziękuję, Iwono :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register