8 february 2025

poetry

Toya
Toya

***[oto jest...]

oto jest
zupełnie niepodobna do twojego obrazu
pełna zmaz
za które nie jest jej wstyd
bo miłość wszystko tłumaczy
czyż nie

to sobie wmawiała
to jej wmawiano
kiedy pił i bił

i grzechem nazywano wolność
i życie
którego nie musiała się bać
poranki bez siniaków
wieczory bez ręki
która okłada do snu

oto jest
i sprzeciwia się twoim zasadom
już nie nadstawia drugiego policzka
nie wybacza oprawcy

ty zrozumiesz
ludzie nie
ty wybaczysz a oni
sięgną po słowa
i będą nimi tłuc jak w amoku
pluć
jadem który jej nie dotknie
co najwyżej zdziwi
ale nie da po sobie poznać

wolnyduch
8 february 2025 at 20:29

Bardzo wymowny, mocny, jak zwykle doskonały Wiersz o przemocy, swoja drogą coś w tym jest, że ofiara bywa opluwana i zamiast czuć do niej empatię to są ludzie, którzy ją oplują, gdy współczuje się katu, a nie ofierze, niestety bywają takie przypadki... Pozdrawiam wieczornie, jak zwykle z podziwem.

report

Toya
8 february 2025 at 21:07

Dziękuję, wolnyduchu. Pozdrawiam.

report

ajw
9 february 2025 at 11:18

Rewelacyjny wiersz o bardzo silnej zależności "ofiara-kat". Fraza "okładanie do snu" świetna, choć bolesna.

report

Belamonte/Senograsta
9 february 2025 at 17:19

na pewno trzeba wielkiej odwagi by odejść od oprawcy

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register