mimo sierpnia i ogni na ulicach
próbuję "wyprowadzić z ciebie chłód"
jeszcze nie wierzę że jestem za mała
a zimno głuche na wołanie
miękko wchodzi w nasze miasto
zmięte jak pościel po złym śnie
ktoś większy od nas podnosi kolejne słońca
choć lepszy byłby półmrok
światło trudniej ukryć
zdusić śmiech
wybuchający czasem na gruzach
sierpień
cisza lepka jak miąższ
ciężki od pestek po wybrzmiałych seriach
broczymy sokami
ziemia pije chciwie
i ubywa mnie z każdym mlaśnięciem
tej która milczy wśród tylu pytań
Cytat: Krzysztof Kamil Baczyński
ukłon - zarówno dla Twojego Wiersza, jak i znakomitej inspiracji...
report
Bardzo dziękuję, ASie.
report
Warszawa krwią spłynęła. I na nic pytania o sens, o czas i o miejsce. Martyrologię mamy wpisaną w dna. I niewiele nas historia uczy.
report
Świetny wiersz, jak zawsze zresztą :)
report
Napiszę tylko, szacunek wielki.
report