2 february 2025

poetry

Toya
Toya

miłości

jestem
może tylko stoję zbyt daleko od okna
żebyś mógł mnie dostrzec
ze swojej drogi krzyżowej

skręcisz prosto na łąki
tam skulisz zesztywniałe ramiona
pozwalając by obrosły bodziszkiem chabrami
babką rany wygoisz

tamta kobieta nie będzie czekała
ma coraz mniej czasu
i cierpliwości starczy jej ledwie dla dzieci

nigdy o nią nie zapytam
o innych też nie chcę wiedzieć
w czym były lepsze
czy okna miały jaśniejsze
czy może same wychodziły naprzeciw

słyszysz to ostrzą noże
wstań bedą kosić
wezmę psa i jakoś się znajdziemy
oddzielając źdźbła od drzazg
na jedną stronę ból
na drugą pieszczoty

violetta
2 february 2025 at 15:24

Co to za miłość:)

report

Bezka
2 february 2025 at 16:42

Niesamowita Poezja, która chwyta mocno za serce! Pozdrawiam Ewo.

report

ajw
2 february 2025 at 16:44

Rewelacyjny :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register