Toya
ALL WORKS Poetry (46) Prose (2)
About me Friends (5)

19 november 2016

poetry

Toya
Toya

szeptem

trzecia nad ranem
autostrada wlewa się do środka
przecina pokój sznurem aut
zawisa u żyrandola
skąd rozciąga się widok na bezludną planetę
gdzie bluszcz porasta zaspane gołębie
znikają z parapetów

więc nie zasypiaj
tak łatwo wtedy o zapomnienie
braki wypełnia znajomy dotyk
pulsuje w skroniach pod skórą rodzi się ciepło

rano zbudzisz się w świecie którego nie znasz
na nowo nazywając ptaki i drzewa miejsca
do których przyjdzie ci wracać
będą obce zimne jak miasta z betonu i szkła
zbudujesz arkę
jeszcze jedną która nie przetrwa
wśród ulic wdeptanych
w inne historie

supełek.z.mgnień
20 november 2016 at 09:26

Czyta się. Kondensacja obrazów i odczuć.

report

Toya
20 november 2016 at 21:16

Dziękuję za komentarz. Szkoda, że tylko jeden ;)

report

jeśli tylko
20 november 2016 at 21:29

bo nie zawsze od razu można coś napisać, zwłaszcza pod wierszem skłaniającym do refleksji..

report

Siha
16 december 2016 at 16:16

już jest rano....

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register