19 november 2016

poetry

Toya
Toya

szeptem

trzecia nad ranem
autostrada wlewa się do środka
przecina pokój sznurem aut
zawisa u żyrandola
skąd rozciąga się widok na bezludną planetę
gdzie bluszcz porasta zaspane gołębie
znikają z parapetów

więc nie zasypiaj
tak łatwo wtedy o zapomnienie
braki wypełnia znajomy dotyk
pulsuje w skroniach pod skórą rodzi się ciepło

rano zbudzisz się w świecie którego nie znasz
na nowo nazywając ptaki i drzewa miejsca
do których przyjdzie ci wracać
będą obce zimne jak miasta z betonu i szkła
zbudujesz arkę
jeszcze jedną która nie przetrwa
wśród ulic wdeptanych
w inne historie

supełek.z.mgnień
20 november 2016 at 09:26

Czyta się. Kondensacja obrazów i odczuć.

report

Toya
20 november 2016 at 21:16

Dziękuję za komentarz. Szkoda, że tylko jeden ;)

report

jeśli tylko
20 november 2016 at 21:29

bo nie zawsze od razu można coś napisać, zwłaszcza pod wierszem skłaniającym do refleksji..

report

Siha
16 december 2016 at 16:16

już jest rano....

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register