mam w domu więcej drzwi niż okazji do wyjścia
nie gwarantują powrotu na dawne pozycje
dlatego od lat chodzę z tym samym grymasem na twarzy
najbardziej wstydzę się łez
płaczę w poduszkę taką prawdziwą z pierza
wyrosną nowe skrzydła albo ptaki
może
znasz miejsce z którego przychodzi pierwszy śnieg
i zmierzch rozciąga się leniwie pomiędzy murami
wyrwą ulatuje ciepło noc
przymarza do szyb
może wyrosnąć również pegaz..
report
bardzo
report
witaj :) nie czytałam tego wiersza wcześniej. od strony technicznej wydaje mi się bez zarzutu, może jedynie zwraca uwagę powtórzone "na" w sąsiednich wersach: "na dawne pozycje" i "na twarzy". Nie popadasz w banał ani ckliwość, zręcznie ominęłaś pułapki czyhające na odważnych do zmierzenia się z tak przemielonym już tematem. Na pewno zapamiętam z tego wiersza: "mam w domu więcej drzwi niż okazji do wyjścia", moim zdaniem to jest świetnie uchwycone. Pozdrawiam
report