3 maja 2014
na skrzyżowniu koniczyny
na łące pełnej uśmiechów zakwitły bociany
ufne w żaby rozrechotane ponad trawy
gdzie czterolistną nie zawsze życie
kończy się lub zaczyna wygłodzeni o rzeczach
nie całkiem widzialni zatrzymujemy czas pod choinkę
poezji w prezencie wśród wolnych owadów
uprowadzeni w kokardki podarunkami do szaleństwa
niebo nieskazitelnie czyste odmienia chmury
przez przypadki twoje piersi uciekają na drzewa
a z tego właśnie biorą się liście
twoje najbardziej kiedy mnie nie wypada
bez wspomnień pomijać przemyśleń o pogodzie
bo masz w sobie aurę wystarczające by wskrzesić
apetyt_
kwiecista ponad normę ogarniasz nektar
robisz to specjalnie z zapachem piekła za pan brat
pełna uśmiechów na łące obfitej w żaby
rodząc bociany warte grzechu
24 stycznia 2026
sam53
24 stycznia 2026
wiesiek
24 stycznia 2026
Bezka
24 stycznia 2026
Przędąc słowem
24 stycznia 2026
dobrosław77
23 stycznia 2026
violetta
23 stycznia 2026
wiesiek
23 stycznia 2026
Jaga
23 stycznia 2026
ais
23 stycznia 2026
iuzu