Siedzą naprzeciwko siebie - on, już prawie pusty,
i on, zmaterializowany strach. Sprośny jęzor światła
deformuje twarze. Meandrują stróżki cieni. Ale
to nieobecność jest prawdziwa. Wchodzi przez otwarte rany.
Krzyczy. Milknie. Rośnie nic. Wyskakuję z tego snu.
O spójność walczą strzępy dnia. Obok stóp dwie gwiazdy
głoszą miłość, której nie rozumiem. Odnajduję blizny
w miejscu rozstań. Tam się ich wyrzekłem. Sączy się
niechciana pamięć. W lustrze klucz. Użyć go, to umrzeć
z bólu. Przedtem zjem śniadanie. I napiszę list. Do psa,
do blizn, do nieobecności. Strach był wymyślony. Chyba.
cień to też rojenia..
report
cień to tylko dowód na istnienie świadka...
report
cień nie może być zaliczony do twardych dowodów; co najwyżej do tak zwanych prior probability; zaprawdę twarde są tylko metaanalizy i systematyczny przegląd prób klinicznych..
report
no dobra, niech będzie, że poszlaka...
report
żartowałem; no przecie wiadomo, że nie ma nic twardszego od cienia..
report
poczucie mi siem przytępiło; kurde...
report
też pielęgnuję swój syndrom otępienny..
report
w tym ogródku nie czuję się jeszcze zbyt pewnie, dlatego każda rada na wagę złotej jesieni...
report
chyba..
report
no chiba, że chyba...:))
report