w wytrawnej czerwieni
chateau bordeaux
spojrzenia jak boje
szklanej mierzei dotykiem
drążone
z Bluntem po słowie
pytania na pęczki
w odpowiedziach
na garście
i słowa nad słowa
goodbye my lover?
mijając za dnia
nocnych wypraw lekkością
upojona
zakręty biorę po omacku
a ty drobne blizny
pocałunkiem opatrujesz
staranniej
Niestety wiersz jest nieugładzony, poszarpany, hermetyczny, bardzo zakręcona zwrotka z winem, skąd, po co, dlaczego się wziął Blunt?
report
Bo taki właśnie miał być-poszarpany a wręcz wyszarpany.Coś,po coś i dla samego wygładzenia nie interesuje mnie:) i to nie jest opowiadanie by wiedzieć skąd,po co się wziął Blunt i melodycznie połączyć wszystko w całość .To nie u mnie:) Blunt miał swoje powody by zaistnieć u mnie tak samo jak wytrawne wino hermetycznie uszczelniając końcowe pocałunki. Dziękuję Anno za komentarz.
report
rozumiem Marto, nie mam na celu jakieś strasznej krytyki, ale siedzę w poezji, tzn. zaczytuję się w tej współczesnej i mam pewne refleksje, każdy dąży i odnajduje się w czymś innym. Masz ładne, ciekawe spostrzeżenia, jakie to ładne rzucanie spojrzeń - boi, ale oki, nie narzucam. pozdrawiam serdecznie:)
report
Nie no co Ty Aniu-ja się żadnej krytyki nie boję i nie odebrałam Twoich słów jako czegoś złego:) Krytyka to podstawa.Napisałaś a ja wyjaśniłam i przedstawiłam swój punkt widzenia. Bo ja wiem czego chce po prostu:)chyba:) pozdrawiam serdecznie. M.
report