w fotelu w róże
twoje łapczywe dłonie
rzeką imion nieznanych
rzeźbią koryta na
moich piersiach
w połowie blasku
szukam całości
po omacku słowa drążę
piętno bólu jarzmione
korą czeremchy
i smakiem wina
tłumione
w biegu po słowa
literą wiedzione palce
w wyszarpanej nocy
znaczeń bez pamiętnych
pukam
po namiętność
"nieznanych" - razem. byłoby bardziej interesująco bez drugiego wersu. I oczywiście niezbędne inwersje - czyli "rzeka nieznanych imion", "drążę po omacku słowa", "i tłumione smakiem wina" - z jednego po omacku zrezygnuj, ani to ładny wyraz - ani nie ma uzasadnienie jego powtórzenie.
report