gdy spacerowałem po polu
(dopiero później domyśliłem się że Elizejskim)
wszystko pływało w świetle
które było wiekuistym
drzewa zawieszone na trawach
zielonych przez rozszczepienie światła
a światło grało ciszę
ktoś wyłączył czas
pies jak to pies
przelazł na drugą stronę
zlizywał z rozciętej brody
(nie czułem bólu) krew
i ziajał życiodajnym oddechem
duchy mówiły coś o kręgosłupie
budząc mnie ze sztucznego snu
teraz patrzę na psa śpiącego w fotelu
siwy pysk zamienia się w twarz
z trudem otwiera oczy
z napisaną w nich prośbą
odejdę a ty zostań
nie zamykaj jeszcze świata
opowiadanie pieskie:)
zgłoś
... taka mnie naszła refleksja... co by było, gdyby psy umiały mówić naprawdę? Bo mówią, ale ich mowę rozumieją tylko nieliczni...
zgłoś
macie rację :)
zgłoś
poruszający tekst
zgłoś
wzruszyłam się. pies jak zwykle (u mnie psiary) zrobił swoje :(:(;( pozdrawiam :)
zgłoś
dziękuję:)
zgłoś
Lubię te Twoje wiersze Michał, mają klimat:) i wzruszają:)
zgłoś
podpinam coś z własnych, takie skojarzenie..
zgłoś
pozdrawiam :)
zgłoś
Małgosia i Edek lejecie na me serce miód jeśli tylko podpięcie znakomite:) pozdrawiam
zgłoś
często najlepiej sprawdzają się zwierzęta...
zgłoś
żebyś wiedział że lepiej od właściciela:) gdyby moimi jedynymi przewinieniami było posikiwanie po meblach i dywanach byłbym święty:)
zgłoś
Przeczytałam wszystko na Twoim profilu jeszcze raz i wciąż mi mało. Wcześniej dość często wracałam do wiersza Reminiscencje, a w kontekście Twojej śmierci właśnie on i ten ostatni nabrały dla mnie metafizycznego znaczenia, Spoczywaj w spokoju Michał.
zgłoś