21 sierpnia 2015

poezja

martaraczynska
martaraczynska

Punkty wyjścia

Oto widmo środka świata: przenieśliśmy się do miejsca, 
które dawno przestało oddychać. Ostatni trop widniał na mapie 
niczym plama na skórze; budzący złe przeczucia, brunatny,

o niewyraźnych konturach. Teraz należy przywrócić pamięci: 
moją i twoją, wody i powietrza, gliny i szkła. Kiedy zaś poruszą się cienie, 
wszystek popiół spłynie ku miastu, a noc uleci parą z ust – 

wtedy oznajmię: koniec sezonu. Słońce malować będzie szron 
fioletem i seledynem. Zdążymy coś odbudować, nakreślić kolejne mapy; 
dynie – urosną pękate niby garnki. A garnki – pękną jak słowa.

Florian Konrad
21 sierpnia 2015 o 21:34

jaki piękny wiersz. Ten koniec sezonu jakby nawiązanie do Wojaczka? Brawo, ze jeszcze na ten portal ludzie wlepiają wiersze. WIERSZE.

zgłoś

martaraczynska
21 sierpnia 2015 o 22:01

"koniec sezonu" tylko w pewnym sensie stanowi nawiązanie do Wojaczka; uprzytomniłam to sobie w trakcie pisania tego wersu, który z założenia odnosić się miał do pracy archeologa...;) choć w moim życiorysie było odwrotnie - wychowałam się m.in. na wierszach Wojaczka, a dopiero potem zaczęłam kopać :)

zgłoś

Rafał Muszer
22 sierpnia 2015 o 07:44

znam to

zgłoś

Florian Konrad
21 sierpnia 2015 o 22:06

dzięki za wytłumaczenie. będę Panią czytać.

zgłoś

martaraczynska
21 sierpnia 2015 o 22:10

miło mi :)

zgłoś

Jaro
21 sierpnia 2015 o 23:28

choć wiruje nieco wolniej niż lubię , to nadal lubię:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się