Zmiana sposobu prezentacji

30 sierpnia 2026

poezja

Rafał Muszer
Rafał Muszer

Pierwszy dzień października

Demencja dnia postępuje powoli. Skrada się.
Latarnie kolejnego wieczoru świecą o minutę dłużej
i o minutę szybciej łamią twarde krawędzie.

Głód gładko wchodzi w gardło.
Przełykam cyberpowietrze o smaku burzy.
Zaczynam od zera, ślepy
na zapach skóry,
na szczebiot plotek docierających zza stołu.

Szukam nowego imienia, które określi...
przepraszam,
zakłamie
moje nazwisko, kolor oczu,
wszystkie złośliwe mądrości.

Człowiek z imieniem może zacząć od nowa.
Narodzić się w oku migającej lampy
oświetlającej stary ale ciągle czysty kieliszek
...niech będzie, że punkt widzenia.

To nie ja. Jacek już wie.

14 lipca 2026

poezja

Rafał Muszer
Rafał Muszer

Autonomia dotyku

Oplatam się ośmiornicą własnych rąk,
szczelnie izolując od zbędnego otoczenia.
Są dłuższe niż rano, ciągną się bez końca,
przerośnięte tatuażami z żywej podłogi.

Matryca ciała koduje każdy kontakt.
Krew bulgocze jak serotoninowa zupa.
Tkanka kołdry jak skóra kobiety owija
miękkim jedwabiem ciepłego dotyku.

W kokonie mięsa i stłoczonych wyrazów,
ściskam zębami rozbłyski w głowie.
Pod ścianą pokoju, w cieniu smoka,
napinam mięśnie spinające przestrzeń.

26 maja 2026

poezja

Rafał Muszer
Rafał Muszer

prześwietlenie

skóra ślepnie
gdy horyzont jest trudny
tak naprawdę do wyobrażenia

jest bardzo ciasno i szorstko
a długi zakręt uwiera coraz mocniej
gdy twarde pokryte solą sutki
dręczy nasączona potem koszulka

poranne powtórki
odpowiedzią
na wczorajsze seanse

w oczekiwaniu na brakujące obrazy
znowu po omacku wybieram kadr
z nieodległej i niedotykalnej przestrzeni
aby posiadać i nie mieć skrupułów
aby nie posiadając nic śnić pozorne gry

ślepa ucieczka

autobus miał być o 19:09 ale odjechał wczoraj
nie dotrę więc na miejsce, które sobie wymyśliłem
podobnie jak pretekst, cel i wyższość moralną

podpalam latarkę znalezioną w telefonie
ale matematyka przestrzeni również jest zmyślona
dlatego z każdej strony świecę sobie w oczy

gdybym chociaż ufał w grunt pod stopami
mógłbym zamknąć powieki i pobiec na oślep
ale wiem na czym budowałem go pijany
nad piekłem pustym i głodnym wnętrzności

nie ruszę więc stąd dzisiaj i nie poznam
żadnego pragnienia leżąc na przystanku
fantazjował będę o straconych puentach
dotykając bladego ciała w brzasku

21 kwietnia 2026

poezja

Rafał Muszer
Rafał Muszer

Brudna ściana

Dochodzę do ściany, której skóra pachnie
Strachem. Do muru dnia dzisiejszego.
Jej oczy są zamknięte ale oddycha
chociaż nie powinno jej tutaj w ogóle być.

Opieramy się. Skutecznie.
Ja o nią, ona wbija się w moje dłonie
próbując przewrócić.

Chora wyobraźnia rodzi przeszkody,
a teraz słyszę jak łapczywie przełyka
powietrze całą swoją niewygładzoną
naturą.

Nie potrafię jej obejść.
Mogę się jedynie przez nią przebić
Na siłę.

14 marca 2016

poezja

Rafał Muszer
Rafał Muszer

organ / dom dla W.

ostre światło nie zrobi mi dzisiaj krzywdy
szukam wzrokiem dawno rozstrzelane gołębie
gapię się nieludzko w przeciągu pod wiatr

rozpostarty pomiędzy kamienicami organ
uskrzydlony, dusi się pod własnym ciężarem
tyle wiem, tyle pamiętam z rysunku

soczysty jak napoczęty owoc doczesnej myśli
robaczywy jak miasto, na którym wyrósł
jak wrzód. Pasożyt niedoskonałych poetów,
niskonakładowych żalów i wydań w kratkę

poszarpany

organ jadalny jak matka
jak wątroba miasta i odbyt sumienia,
nieistniejące serce poety
przeklętego, przenośnego,
martwego

pełen krwi nie tylko mojej zmieszanej ze spermą
podłączony do krwiobiegu miasta
miasta bycia lub śmierci

3 stycznia 2016

poezja

Rafał Muszer
Rafał Muszer

o ostateczności albo opowieść wigilijna

Ktoś jęczy za ścianą jakby chciał uciec z tego domu,
miasta i w ogóle. I wpaść do innego miasta, domu,
za ścianę. Psy bowiem czasami biją swoich Panów.
 
Ostateczność rzeczy i sytuacji przelatuje obok mnie.
Pozostajemy na siebie bez wpływu. Płyniemy równolegle,
ale osobno. Całkowicie nieświadomi miejsca i momentu.
 
Mój kot zaczyna dzień liżąc mnie po stopie jak pies,
a ja już na początku wigilii jestem skończony
w paru knajpach, w jednej znajomości i w oczach.
 
Ostatecznie jednak przeżyłem, chociaż leżę martwy,
na starcie do kolejnej kompromitacji. Jak niemądry
uczeń, zakleszczyłem się w permanentnej konfrontacji.
 
Wstydzę się ostatniej myśli, bez której nie mogę wstać.
Koniec nie będzie ostateczny, nawet jeśli
popracuję nad nim tak, jakby taki miał właśnie być.

5 grudnia 2015

poezja

Rafał Muszer
Rafał Muszer

zdrętwiały język

Na wszystkich tych lekcjach języków obcych
przez lata kreatywnie marnowanych,
fantazjowałem o półnagich nauczycielkach,
prowadzących inne zajęcia w sali obok.
 
W moim pierwszym języku obcym nie rozumiem pytań.
Nie mogę więc na nie odpowiadać. Zgaduję jedynie,
że dotyczą mojego wczorajszego zachowania.
Bez słowa zaszliśmy naprawdę bardzo daleko. 
 
W moim drugim języku obcym świetnie się pije,
chlasta becherovku jedna za drugą jak spadające
gwiazdy, więc znowu nie trzeba za dużo mówić.
Wystarczy mieć trochę kasy i udawać chętnego.
 
W moim rdzennym, najbardziej mi obcym języku,
nie potrafię powiedzieć już nic, czego jutro
mógłbym się wstydzić. Morda w kubeł, pijemy,
nie powiesz mi chyba, że nie damy rady.

23 października 2015

poezja

Rafał Muszer
Rafał Muszer

Ogród

Nie mogę wyjść poza rezerwat swojego lęku.
Nie przetrwałbym za progiem martwego miasta,
tonąc w każdej kropli wyplutego jadu.
 
W prywatnym ogrodzie własnej paranoi jestem
spokojny. Oswojony z ciszą żywą i umarłą, sam
mogę określać bezpieczne dla mnie dźwięki.

Wybrałem już drzewo pod którym zasnę.
Zanurzam dłoń w mokrej ziemi, która
wciąga mnie z powrotem do swojego łona.
 

27 kwietnia 2012

książka

Rafał Muszer
Rafał Muszer

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się