15 marca 2013

poezja

martaraczynska
martaraczynska

Kościec

Są miejsca, do których wracam jedynie zimą.
Pod warstwą śniegu nie widać ich kalectwa; dziurawych
dachów, gruzu. Droga przypomina lustro. Wchodzę
w nie, a ono wchodzi we mnie. Odbijamy się w sobie,
noc po nocy. Granica biegnie rzeką.
 
Odkąd wróciłam, więcej sypiam, choć nie potrafię
wyśnić nikogo, kto posiada rysy łagodniejsze od twoich.
Raz młynarz się spił, powiadają, i to było jak brzask.
Diabli wzięli wiatrak, ale nawet on nie śni się. Nic nie jest
rzeczywiste. Śnieg wybielił błędy i występki;
odtaje powoli.

I w śniegu - nadzieja:)

zgłoś

martaraczynska
15 marca 2013 o 14:43

owszem...:)

zgłoś

alt art
15 marca 2013 o 14:42

cała Jesteś jasna, nieukończona, wyjęta ze snu jak śnieg o świcie..

zgłoś

martaraczynska
15 marca 2013 o 14:44

alt arcie, tak, chyba nieświadomie popełniłam aluzję do Pinus sylvestris... :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się