Wczoraj byliśmy u niego. Oddał mi książki, bratu płytę
- ale jego tam nie było.
W kościele zajrzał mi przez ramię, nieco się zamyślił
- lubiliśmy tak pomilczeć, chociaż nie za długo.
Na górce pod lasem śniegu biel i ślisko
marcowe młode słońce zjeżdżało po lodzie
- nie, tu też mnie nie ma - stwierdził bardzo cicho.
Wieczorem dojmujący chłód przemówił do kości
- tu jestem, w kostnicy, sąsiedzi jacyś sztywni ...
posiedź ze mną trochę.
Zapach tytoniu przyniesiony na książkach
gra w pamięci z widokiem
rozrzuconych na stole tomików Gąsiorowskiego
- u niego w domu, od zeszłego roku.
---
ŚP. Piotra Fedorczyka
"Zapach tytoniu przyniesiony na książkach" mam taką książkę, niejedną :(
zgłoś
Znałaś Piotra?
zgłoś
nie mam slow na komentarz)
zgłoś
dzięki, Bazyli.
zgłoś
[*] Poeta nie umiera, choćby wywietrzał zapach tytoniu z książek. :*
zgłoś
nie wywietrzeje. nie ma szans. nawet wiem, na których stronach zatrzymał się na dłużej. tomiki Gąsiorowskiego też pachniały tytoniem. Pamiętam, jak z bólem serca oddałam mu je w zeszłym roku.
zgłoś
chciałam Cię przytulić. ale to jutro :*
zgłoś
wspomnienia maja zapach człowieka, wiersze pachną osobowością.
zgłoś
zawsze wiesz, co powiedzieć. dzięki.
zgłoś
Jak Drwal. Bardzo odczułam Twoje słowa, Lauro. Piszesz sugestywnie, wyrażasz to, co siedzi we mnie.
zgłoś
to proste słowa. zastanawiałam się, czy wstawiać na forum, ale czułam taką potrzebę, jak zapalenie lampki. dzięki.
zgłoś
pozwoliłem sobie na podpinkę/:)
zgłoś
tak, przenikamy się. a to wszystko w zimnym wszechświecie rozpędzonych planet. nieprawdopodobne wręcz.
zgłoś