28 stycznia 2022

poezja

sam53
sam53

nasz swojski armagedon

Czasem mijam po drodze kwitnące ciągi
słów ułożonych odważnie w wiersze
zapisane na serwetkach w dworcowych poczekalniach
przy niedopitych gorzkich herbatach

jakby wypadły z ust wspomnieniem czegoś
co jeszcze niedawno było wypisane na sztandarach
a teraz powraca jak bumerang zapachem sierpnia
próbuję oswoić z tym wzrok
tak żeby i w ciemnościach nie odwracać się plecami
do przenicowanych metafor
usypiającego rytmu

rankiem zdejmuję ze ścian niezrozumiałe frazy
bełkot sam upomina się o taśmę klejącą
o plastry których używamy do sklejania duszy
a nie każdy śpiew okazuje się łabędzim

prezes wkurwiony bo za swoje musiał kupić siatkę
na motyle i zestaw podstawowych rymów

w ostatnim wierszu żołnierzy wyklętych cenzura zmieniła w ołowianych
niektórzy już piszą po linii jedynie słusznej partii niesprawiedliwości
nie było Jedwabnego
covidu
pegazusa

powinienem uwierzyć w Boga

jeśli tylko
28 stycznia 2022 o 10:13

a juz Nprwid z Niemenem, że dziwny..

zgłoś

jeśli tylko
28 stycznia 2022 o 10:13

zmieniłabym czasami na czasem (bo mi-mi)

zgłoś

sam53
29 stycznia 2022 o 08:04

słusznie...podmucham na zimne :)))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się