|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (1943) Proza (12) Dziennik (2) Fotografia (1)
Pocztówka poetycka (25) O autorze Znajomi (19) | |
Zmiana sposobu prezentacji
znów obudziłaś jesień we mnie
złotymi liśćmi tak jak deszczem
senną fantazją - wiosną we śnie
zmieniając przy tym czasoprzestrzeń
przeniosłaś usta w rannym szepcie
w dwa czułe słowa na dzień dobry
przy których wiosną jesteś - jestem
i nigdy nie mam ciebie dosyć
nawet gdy z wiatrem po kałużach
noc nam wygładza wszystkie zmarszczki
dzień jak październik się nie spóźnia
wiesz że jesteśmy siebie warci
nie mam się czym chwalić - jesień to poezja
dzień dobry - jako odpowiedź na twój uśmiech
myśli do których czepiam marzenia czy tęsknotę
kilka wierszy zapisanych dla tych którym piękno
otwiera wyobraźnią okna na świat
.
nie nie zaglądam do lustra - szkoda czasu
kwiaty pachną miłością - kobiety jak jabłka w sadzie
każdy dzień we dwoje to otwarte drzwi do szczęścia
każdy spacer to radość że jeszcze można coś z siebie
.
jak piękno które jesienią w nas dojrzewa
jak ciepło które zastępuje wszystkie pieszczoty
jak pocałunek którym poznajesz tajemnice i sekrety
jest takie miejsce gdzie o każdej porze i każdej godzinie
.
dzień dobry - jako odpowiedź na sto pięćdziesiąt pytań
po którą nie trzeba wyciągać ręki
wystarczy zdjąć z serca słowo po słowie
jesień to poezja
2026-10-03
uśmiechnął dzisiaj się poranek
w dwóch słowach szeptem na dzień dobry
jakby tym miłym powitaniem
chciał nas wybudzić z marzeń nocnych
jakby chciał iskrę zmienić w płomień
a ust muśnięcie w pocałunek
myśl niecodzienna wraca do mnie
chcę tańczyć z tobą - nie mów - później
nie mów że słońce dla nas wstanie
choć chmury ciągle pachną deszczem
lubię cię taką niewyspaną
niezapisaną jeszcze wierszem
jesienną chmurą z sennym wiatrem
gdy uśmiech dzielisz po połowie
gdy niosę ci do łóżka kawę
i sen z miłością do nas dobiegł
otulił mgiełką pożądania
tańcem połączył i muzyką
dzień dobry to nie tylko magia
to radość w sercu na odwyku
wrzesień minął
październik w przewrotnym słońcu
wiatr odwraca liście na jesienną stronę
zbierając poranną mgłę w północnym cieniu lasu
o tej porze jesień zawiesza się w pocałunkach
pod powieką masz sen - dobry złoty sen
nie zostawiaj miłości na potem
kochaj
nie rzucam słów na wiatr
poezji na oślep
czasami wychodzę na scenę z wierszem
i dziwię się dlaczego nawet czas
nie przebija się przez kurtynę obojętności
.
dlaczego zawieszone między nami kwiaty
rozdajemy świadomie w obrazach przydomowego ogrodu
coraz częściej wspomnieniami karmimy sny
pocałunkami poranki
.
wiesz ile przyjemności sprawia
przenoszenie piękna z ust na usta
zawsze jesteśmy dla siebie
.
nawet w modraszkach latolistkach ceikach
już w maju siadaliśmy na ławce pod płotem
z Magdaleną można było rozmawiać o wszystkim
któregoś roku całą wiosnę walczyła z turkuciem podjadkiem
innym razem problemem była rdza na gruszach
z czasem dowiedziałem się czym podlewa pomidory
i dlaczego nie sieje pietruszki
.
wybaczała mi przyspieszony oddech
ja nie zwracałem uwagi na jej pierwsze siwe włosy na skroni
intuicja podpowiadała mi że Magdalena jest dobrym człowiekiem
często wyczytywałem z jej oczu radość
pozwalaliśmy marzeniom pulsować jednym rytmem
lubiłem jej zaraźliwy śmiech
nie wszyscy potrafią cieszyć się całym sobą
.
życie to muzyka
a my graliśmy jego uciekającymi nutami
ku gorącym sercom
naszym sercom
.
dotyk
każdy fałszywy budzi niepokój
a ty jedna wiesz kiedy swędzą usta
tak łatwo skaleczyć język
zgrzeszę - jeśli bogom zabraknie aniołów
wytrawnym nie oszukasz pożądania
.
wczoraj wyśniłem twoje ciepłe dłonie
dziś przykryłaś nimi serce
,
całuj pierwsza
zawsze fascynowały mnie kobiece dłonie
ile można było z nich wyczytać
ile wywróżyć
czasami zdawały się Poezją
niekiedy Baletem
pachniały Dojrzałością
jesienią
życiem
widziałem w nich radość i smutek
raz były ciszą raz modlitwą
pomarszczone wycierały łzy
wciąż delikatne wrażliwe
gotowe na czułość
są rany które nie chcą się goić
są łzy których nijak wypłakać
wspomnienia zatrzymane
w destrukcyjnych obrazach z przeszłości
.
dzisiaj znów padał deszcz
nie wiem czy wszyscy tak mają
z pajęczyną za szafą
z wyborem ubrania na wieczorne przyjęcie
z kupnem prezentu pod choinkę
często zastanawiam się nad zmianą pracy
denerwuje mnie pies
słaby internet
sąsiad który non-stop słucha disco polo
może i dobrze że ostatnio słabiej słyszę
Magdalena zwróciła mi uwagę
że słyszę to co chcę usłyszeć
wspomnienia chowam pod poduszką
pamiętam szept - mówiłaś - kocham cię
piszę wyobraźnią na innej płaszczyźnie
słowa ocierają się o siebie
na ustach zostają ślady
pocałunków wystarcza jak zawsze na dwoje
rozmawiamy bez względu na pogodę
z nadzieją że to co między nami to dopiero preludium
.
gdybyśmy pozwolili snom na jedną drugą randkę
gdybyśmy wymieszali marzenia
nie urywając myśli w pół zdania
a błyskotliwą obojętność zamknęli w przeszłości .
bez pytań - po co - dlaczego - w jakim celu
.
przecież poezja nie może być kulą u nogi
