Zmiana sposobu prezentacji
wrzesień(lada chwila i po wrześniu)
.
"Bo cóż jest wiersz jeśli nie ozdobą"
J. Iwaszkiewicz
.
widzę poetę który zwykłe słowa
zmienia w modlitwę - dzień po nocy ciemnej
przywraca wiarę w życie co od nowa
spełnić się pragnie i w tobie i we mnie
.
widzę poważnych zatroskanych ludzi
którzy próbują odnaleźć się w tłumie
chwilę spokoju która serca studzi
gdy tę niezwykłość chcą ze sobą unieść
.
ciągle ostatni gdy pierwszym w kolejce
los zawsze sprzyja i fortunę niesie
a ja tym dwojgu czytam swoje wiersze
w brązach kasztanów dojrzewa już jesień
jesień przyszła zwyczajnie o właściwej porze
jakbyśmy byli umówieni na randkę
były kwiaty włoskie wino spacer we mgle
taniec pośród spadłych liści
widziałem w niej zabawną
trochę szaloną dojrzałą kobietę
.
nie wiem jak ale zaraz po północy
jesień wylądowała u mnie w łóżku
pospiesznie zdjęła majtki
jakby cały czas sprawdzała
czy między nami zaiskrzy
.
nad ranem obiecała słoneczny ciepły dzień
i nie był to sen
o świcie to nie powietrze
to ty wciąż pachniesz wiosną
jesienią gdy liść na wietrze
i chryzantemy rosną
.
i dzień przy tobie wstaje
słońce nad wyraz złote
listopad staje się majem
a my kochamy się - potem
.
kawa - dwie filiżanki w dłoniach
zadziwiasz swoją prostotą
sercem oddanym co dnia
miłością nie odtąd-dotąd
.
gdy krople rosy w jałowcach
wrzosy się pławią w fiolecie
jesienna miłość - w niej zostać
ach jak przyjemnie gdy gniecie
.
od kiedy szczęście dzielisz na pół
nawet słowa nabierają wartości
odnajduję się w cieple twoich dłoni
a usta oddaję w jasyr pocałunkom
.
jesienią echo opowiada miłosne historie
jabłka zwracają się ku słońcu
poniedziałkowe marzenie w kolorze twojej szminki
codziennie przynosisz uśmiech
wszystkie zapisuję w pamięci
nawet kąkole pod wierszem
błękitne chabry
.
łąkę w kwiatach pełną pocałunków
pod liściem łopianu twoje wilgotne
zostają na ustach jak krople kawy
.
od wczoraj w niebie same dziury
karmię się nadzieją na słowo
wrzesień w kwiatach róży modlitwą w purpurze
słów błyszczących w słońcu pośród mgieł poranka
przyniesionych z wiatrem na skrzydłach by później
oddać to co piękne gdy dusza chce załkać
nawet nocą kiedy księżyc chmury mija
rzucając za siebie galimatias cieni
jesień w różach znajdzie brakujący wyraz
w karminowej barwie - jeśli chcesz - uwierzysz
chyba że spełnienie hojnością cię dotknie
i uśmiech wprost z płatków przeniesiesz na usta
znam takie zaklęcie - dwa słowa ze wspomnień
które łączy serca nim miłość rozhuśta
znam takie zaklęcie związane kokardą
które przed ołtarzem w koralach się mieni
kiedy mówisz kocham - kochać zawsze warto
jesienną miłością czas się zarumienił
budzisz się ze słowem dzień dobry na ustach
dłonie szukają się nawzajem
wargi warg
wyobraźnią zdejmujesz wilgoć z pocałunku
a szept jak echo powtarza niecierpliwe - weź mnie
wtedy z każdą chwilą jesteś bardziej moja
sklejeni pożądaniem uciekamy w magię
wiem że kochasz
jest coś pomiędzy nami
coś między dniem a nocą
jak ciepłych ust aksamit
kiedy się rozochocą
jest duch pieszczoty - dotyk
w dwóch sercach zakwitł - nie wiesz
sfrunął jak barwny motyl
a może tylko przebiegł
w strumieniu twoich włosów
lśniących nad ranem pełnią
pachnących ciągle wiosną
tak jakbyś była ze mną
i czas się nam zatrzymał
i dłoń twą czuję w dłoni
tak miłość się zaczyna
pocałuj jeszcze
dotknij
nie wiem dlaczego jeszcze nie śpię
i cisza chrapie za kominem
śniłem że zrywasz nam czereśnie
a ja trzymałem ci drabinę
w słodkich owocach minął lipiec
zaraz wspomnieniem będzie wrzesień
a nam do siebie nic nie bliżej
choć nauczyłaś tęsknić - tęsknię
deszczu wymodlić nie potrafię
nocą rozmawiam sam ze sobą
kawa - ratunek tylko w kawie
jeszcze pocałuj - jesteś obok
to miał być koncert na dwa świerszcze
na spadające w deszczu liście
na wiatr bezsenność krótkie wiersze
na miłość która jeszcze przyjdzie
to miał być koncert na dwa serca
w jesiennym rytmie czułych wyznań
z kocham wpisanym gdzieś do wiersza
z wiarą że się do niego przyznasz
jak do melodii którą kiedyś
ktoś z gramofonu co dzień puszczał
symfonia deszczu - proszę nie śpij
lubię gorące twoje usta
