Moment w rozmowie (z tomu Odwrotny Ulisses)
Terminus Lema i jego rozmowy. To ja? Mieliście tak, że rozmawiacie z rodzicami w snach. Ja cały czas. Z ich duchami. Wierzycie w obecność zmarłych w waszym życiu po ich śmierci? Obecność, czyli rozmowę z nimi. Taką toczoną naprawdę. Czy można porozumieć się po latach z dala od siebie.
Są dobre sekwencje w życiu, np. pójście samemu na siłownię, pobiegać, pojechanie samemu się pomodlić do zakonu lub na szlak górski, może być z kolegami.
Są szyny i recydywy i szlaki, którymi nie poszliśmy z własnej woli i przez to powstał ciąg sekwencji w których nas nie ma.
Ostatnio w nocy już się nie kłóciłem ze starym („Dajcie mi klucz do nowego mieszkania, chcę się wyprowadzić.“), nie uciekał ode mnie jak przerażone dziecko, by już raczej wyskoczyć przez okno - O Nędzo, O Licho, O Chryste, co za ostateczność; nie ścigał mnie jak jakiś Vader, nie szarpaliśmy za klamkę u drzwi - on z jednej, ja z drugiej strony.
I mama także po raz drugi, trzeci nie była zawiedziona, zgorszona czy nierozumiejąca, choć zawsze dobrze chcąca dla innych.
Ustaliliśmy:
- Ja: - Zawsze byłem z wami i pod waszą opieką, a chciałem pieprzonej samodzielności.
Właśnie wychodziłem do szkoły, do której nie miałem zbytniej ochoty iść „dzisiaj“, a oni jak zwykle nie byli z tego powodu zadowoleni, ale przesada ta nie była istotna. Zanosiło się na wyjście z domu na Mickiewicza w stresie. Ale wróciłem do kuchni by zakończyć rozmowę.
- I mówię im: - Zawsze chodziło o pożycie dla siebie, samemu, a wyście mnie przekazali do nowego mieszkania i przez to ono nie stało się nowe. Przekazali, a ja się zgodziłem i nie było w tym mnie.
Posłuchali, rozmowa się uciszyła.
Stałem się Bono z U2, który śpiewał o dzikich koniach „hej hej sia la la“, młodym mężczyzną, w domu słychać było ten utwór i na górze, gdzie jakaś młoda kobieta mnie wypytywała: - Co tu robisz, skryty cudzoziemcze? Wchodziła na górę do mnie, może studentka, kobieta z dziećmi, która była rzeką płynącą pod górę do młodego mężczyzny tkwiącego w parku zrozumienia, tworzenia na górze.
Rodzice cóż, nie zachwyceni w kuchni, ale jakby zrozumieli? Przynajmniej się dogadaliśmy. Wole zostały zawieszone, pewnie wole wrócą jak te woły w jarzma, ale miło że ludzie czasem się dogadują. To nie zależy tylko od nich. Rozmowa się toczy sama.
https://youtu.be/JjTI5qjm0Yw
report
wole zostały zawieszone? (chyba nie chwytam..)
report
zwyczajnie na kołku, chwilowe ustanie wiatru
report
zawieszenie prawa, przepisu, jeśli się tak nie mówi to trudno, ja tak mówię
report
ale wole to jest .. ogólnie mówiąc pod brodą. Od czego pochodzi to Twoje wole (jaki jest mianownik liczby pojedyńczej)? pytam, bo chcę zrozumieć.
report
oj od woli liczba mnoga Brutusie i Ty przeciwko mnie. Wola l.poj. Mian. l.mn. kto co? - wole
report
wola nie ma liczby mnogiej (jak niebiosa i powietrze ;)
report
więc wola została zawieszona, nawet jeśli idzie o wiele aktów woli, wiele intencji (woli) czy wielu ludzi.
report
ja nie anty, ja pro, żeby tekst lepiej wyrażał i trafiał.
report
tak, autor ma prawo pisać, ale wypuszcza tekst i czytelnik odbiera/rozumie. albo nie..
report
no to też święte słowa, co mogłem to wytłumaczyłem
report
a ja wytłumaczyłam czemu zła forma gramatyczna uniemożliwia zrozumienie :0 pozdrawiam ;)
report