2003
noc podniesionych kołder, rozszerzona szyja kobry
pochylona w oknie nad gniazdem spoczynku
to statki co płoną , napełniając przepaść milczeniem i blaskiem
kolorem i wonią dymu...
zmowa milczenia skał, czupryny drzew
przedzgonne uśmiechy
krzątanina
smutek wolontariuszy i wesołość niemowląt
skała wygładzona przez czas
zmarszczki na wodzie, cienie pod powiekami
jaszczurka w zgięciu szyi dziecięcej
zmęczenie poranne
warkocze, wiatraki, wryte w ziemię barbakany
łomot młotów, wędrowne trupy aktorów
snujące się przez pustynie
kłębowisko kwiatów na arenie
( przez nie przedziera się samotna postać)
wiatr i wstążki, balon i łódź
skała wbita w morską toń
łódź to góra, wieńce na szczycie
to ogień który pożera maszty,
krzyż, odwrócona piramida, jej odbicie
stopnie schodów wałęsające się odśrodkowo wzwyż
z poziomu dna powyżej linii wody
i dalej wokół potopu,
pożerająca wieloryby przerębla wśród wód
rewir bez granic, miecze tną powietrze
nowe morze z algami, zielenią, perłami
noc pochyla się nad łóżkiem, kołdry zasłaniają okna
przyciskane uporczywie wstają, cieniem
zamykając mi oczy,
światła gasną, ludzkie twarze wydobywają mnie ze snu
przechodząc wrogie metamorfozy,
ciągłe przebudzenia ze starych do nowych snów,
szeroko otwartymi oczami wpatruję się w mrok
czy światła to był tylko sen?
czy oczy są tylko wytworem wyobraźni?
wszystko ma niestałą postać rojenia
o zawiłym sensie, którego próby zrozumienia
zawierają ślady tajemniczej nici, zanurzonej w głuchoniemość
biegnącej przez podwodne piaski
kordony dłoni, rozsypane monety
ktoś przedarł się, by się pochylić nad grobem
pałki policji spadają na grzbiety
tłum przesuwa linie podziału (wdziera się do pokoi baronowej)
znacząc martwą ulicę obecnością pustej hierarchii
kradzież, grabież !!
nie, to przyjechała gwiazda, wysiadła z samochodu
ludzie chcą dotknąć gwiazdy („graj dobrze” „zabić ją” „zadusić w masie”)
noc podniesionych kołder,
karteluszek staruszki
magazynującej poczucie niebezpieczeństwa
w układanych na dnie szuflad nienaruszalnych mozaikach
w nadziei schwytania skrzypiec, piasek przez palce
utrata znaczeń
Ciągle nie do końca.
report
Dużo rekwizytów w głowie:)
report
Damska torebka
report
Moja na szczęście pusta:) nie lubię dźwigać, oszczędzam ramiona:)
report
Nocą budzą się demony, a za rok mogą obudzić się na dobre... Obym się myliła. Pozdrawiam nocną porą, jakem sowa :)
report
No. Nic nie ma sensu. Ale Są fajne miejsca. Jak Ślęża. Ludzie serdeczni. Są też podli ludzie. Podłe ośrodki władzy Unia - Rzesza 4. I odwieczne koło. Każdy ma coś do zrobienia ze swoim życiem. Niech robi. Niech się kształci. Niech się przygotowuje. Heej
report
Każdemu też tyka zegarek. Jego biologiczny zegarek
report
Tak, masz rację, myślę, że bardzo ważne jest to co zdarzy się w maju, oby ludzie otworzyli oczy i zobaczyli to, co nam gotują... A póki co cieszmy się obecną wiosna i tym, że mamy jeszcze w miarę spokojne ulice, w miarę, bo już też bywa niespokojnie, ale może być znaczenie gorzej... Dobrego wieczoru życzę, Bel :)
report
może wystarczy otwarci oczu własne, a do swojego każdy musi dojrzeć, a świat trwa nie od dzś, sparafrzuje Gałczyńskiego,będzie bomba, no to co
report