Zmiana sposobu prezentacji
Wyjątkowa niekończąca się opowieść (daleki plan, bliski plan)
Jest rzeczywistość, rok, trwanie, jazda tramwajem
za oknem pewien moment procesu życia wszechświata
a w tym pewna jego moc, moja moc w tym,
poczucie sensu i więzi do pewnego momentu odnawialne
zaangażowania dziecka nieutraconego, przez co trwa się w
pewnym czasie wzrostu, czasie tworzenia, nieabsolutnym ale
pojętym jako stan poza czasem, czas mityczny, względny,
czas który nigdy się nie kończy i nie zaczyna
czas naszej ciągłej więzi
a więc
w takim realnym bycie jadę, przemieszczam się
myślę, i zdaję relację w opowiadaniu by pokazać
że mam duszę i że to nie fikcja,
bo mój stan to stan świata też
a więc
lata minęły a ja się boję gnoja, żyję wspomnieniem
szkoły, teraz jeszcze boję się powrotu tamtego czasu,
świadomości, niemocy, on ma syna, a ja się boję spotkać,
skonfrontować, chociaż jestem silniejszy i to jest prawda życiowa
(...)
--- full text ---
bo mój stan to stan świata też
fala powracająca zarażająca zmieniać chcąca
od innych fal się odbijająca, najdalszych krańców sięgająca
pozornie bezsilna, zarodek, świat twórczy Pan, stan
życia świadomości to powrotna fala otaczająca
to się przydarzyło przydarza
Gaza Kresy Oświęcim i zwierzęce dobra Erosa
chroniącego życie Orfeusza
To chyba ważne czy czcisz demony
czy anioły Jahwe czy dobre zwierzęta
Zwierzę kocha błądzi walczy pracuje
uczy Czasem je krzywdzimy bo taki jest Los wspólny
ale widzimy, że tym jest totem, nie władcą hordy
A że unikamy kazirodztwa - To dlaczego zwierzęta i rośliny go unikają?
Czy mają kompleks Edypa albo żyją w grzechu pierworodnym?
Czy dziecko nie pragnie Wszystko przygarniać lub niszczyć,
zanim przeczyta jakie powinno mieć kompleksy?
Pewnie dociera do świadomości fakt pogrążania się w chorobie
Zanim pozna się racjonalnie przyczynę jest przeczucie przyczyny
i reakcja adekwatna - ja jestem Ojcem więc pomagam
Najważniejsze by powrotna fala czyniła świat miejscem do wytrzymania
Radosnym, na ile to możliwe
na ile to szczere, życzliwość i współczucie - prawa naturalnej religii
(...)
--- full text ---
znikanie różnych ja w ja snu
z którego bramy wiodą w nicość może
i wyłanianie się ja
jak wiele rzeczy jest już gotowych
jak wiele organizmów się wytworzyło
wól właściwie niczyich
a w dolinach krzemowych to powstaje nowa fala
na gruncie podłożu fal przeszłych do przyszłości dążą
fale organizmy i gwiazdy
wytracają energię bądź magazynują
mówi się, faza życia gwiazd
życie i świadomości zjawiają się w organizmach
organizmy zjawiają się w falach
nocą przychodzą rozmyślania
ogarnianie przebiegów
prorokowania, niby chcenia, świadomość
z dniem przychodzi życie, sprawdziany
to co fala połączonych walk i starań miłości
oiąga
Nocą jesteśmy trochę sami
Wyrzuceni na brzeg jak te wieloryby
Może one odpoczywają, rozmyślają
(...)
--- full text ---
1 U wejścia do portu (fale przypływu i odpływu) - można czytać ciągiem, opuszczając nawiasy
fala fale przypływu odpływu
ludzie umierają z odpływem nocą
morze zabiera życie, aktywność, kojarzenie, sny
powrotna fala z opróżnionymi muszlami, lekka bezwładna topielica
(pijany marynarz w porcie zapładnia pijaną prostytutkę)
z powrotem fali w przypływie znów rączki, haki, śluzy,
raczkowania, wicia się życia
życie przenika ruchy grawitacyjne
śmierć myślom przynosi rozwiązanie
w pokoju już nie ma mamy ani taty ani mnie
rozpoczyna się fala gnicia, odpływu?
(odpływ życia należy do życia)
energia wzrasta w łonie, energia ulata z trupa
a we wszystkim fale energii gwiazd potężne
biegunowe latarnie morskie kosmosu
dla nieobecnych ale oczekiwanych
rozbitków powracających do ciał, do domów
dla komplikacji węgla wież azotu fontann z grzbietów wielorybów
piramid rusztowań dla nadchodzących gatunków
(...)
--- full text ---
przypływ jest w nas
statki są wolne i silne
a nawet kapryszą
nurkują i wzlatują
albo płoną w portach
w ogniu zdobywają mądrość
przed zniknięciem
nawet nie pozostawianie za sobą
a wypływanie na nieznane wody
i w przypływie nadziei
wpływanie do nieznanych portów
na noc
w żądzę w żądzy
w ogień w ogniu
w świadomości w świadomość
w przypływie szczerości i namiętności
zbudujesz paralotnię
hulajnogę
zjeżdżalnię
i najlepszą z kryjówek
naddatek sił do zbędnych celów
optymizm podziwiacza i poszukiwacza przygód
czytanie nie daje mi już nic
nie ma żadnego praktycznego zastosowania
ale pisanie poezji, trawienie, przypływ
jest jeszcze sensowne, coś zmienia, ożywia puls
porozumienie upadających wież
mijających się liści na falach
pijany marynarz w porcie zapładnia pijaną prostytutkę
odpływ życia należy do życia
nad ranem w snach ciała sposobią się
do słodkiego pogrążania w falach
Rezygnacja (stary tekst, troche przerobiony)
W nocy się nie zastąpi niczego niczym, tylko snem,
co się rozpłacze w ustach i głowie,
podniesie oczy na totalną grozę i zaśmieje wesoło,
a z głupstwa przerazi.
Czas ładować kłamstwa łopatą do głowy,
bo pająk posrebrzany poszczególnymi nićmi omiata
poszczególne kostnice, gdzie się budzą koszmary,
demoniczne śmiechy, piekielna rozkosz,
zatracenie i zbrodnia w ciszy.
Drgnie powieka, ręka, jak pod czyimś czułym
pocałunkiem.
Błogosławiony sen. Ujście złych energii.
Stan odprężenia w mięśniach i w myślach.
Przyjdź śnie i wybaw mnie od mych myśli.
Otwórz przede mną krainę spokojnej, spontanicznej
pracy mózgu.
Niech lęk i sprzeczności powrócą rano.
Teraz chcę spać, chcę spać,
chcę tylko spać.
Dla Fryzia, dla, do powracającej z nami fali
Raz Orgiana Raz Cnotlina
odgrzebią we mnie lwa
i leniwca
Leniwiec śpi na łonie Orgiany
Lew rozszarpuje Cnotlinie bieliznę
Dlaczego, ach, dlaczego
Rozdwojeni nie zlegniemy
zjednoczeni
niczym
krajobraz z okna pociągu
Złączmy wszystkie linie i organizmy
a będzie
afekty, rozkosz rzutowana na ekran twarzy
teraz i na wieki
spółkowania, biegania,
pracowania, umierania,
ochraniania, zjednaczania
wnikania, rozproszenia
krystalizowania
się
(...)
--- full text ---
Sztuka żeby się związać tak, żeby
zawsze się móc odplątać.
Ciążą te kajdany, ale bez nich źle.
Myśleliśmy, że z kimś coś nas wiąże,
a tu nic.
Nie spodziewaliśmy się, a wiąże.
Nic na siłę.
I tak wiąże.
Czasem nie potrzeba wielkiej miłości.
Najczęściej wystarczy praca, życie, handel,
rodzina.
Ale z niektórymi chcesz wejść na Mount Everest.
Wtedy i tylko wtedy, musicie być połączeni
mocnymi linami.
Zależy jeden od drugiego.
Każdy i tak zdobywa swój inny szczyt,
ale w pojedynkę się nie da.
No chyba, że jesteś mistrzem wspinaczki
i ludzie do niczego ci niepotrzebni.
(...)
--- full text ---
