..liście w gorącej czekoladzie
wiatr jesienny kładzie
wkrada się jak mrówka szary pył do chleba
skrzypi w ustach proch ziemi
przychodzi jesień
przeistacza się w złoto i purpurę kolor liści
i drzemią w naszym kieliszku ich zgarbione czoła
małe języczki ognia usta
rozdawane za darmo uśmiechy
w powietrzu figlujące motyle
jesień nadchodzi
odpoczynek po tylu nieudanych igraszkach
zamiera wkrada się w słodycz gorzki smak
popielaty smak chrzęszcząca strawa smutku
głodu czczości niedosytu
niedoboru plastrów miodu w powietrzu
tanecznych figur
wież z kości słoniowej
muzyki fletów i jaszczurki
dziecka delikatnej ręki..
ten rym na początku celowo?.. ja bym go w takim razie może oddzieliła dodatkową pustą linijką.. ale to nie mój wiersz ;))
report
nie celowo ale się zrobił, więc chyba coś w autorze potrzebowało rymu na początek, dla zaczęcia, to jak jakiś motyw w jazzie, calość ma melodię ale coś tam powraca
report
Ciekawie, z nutą goryczy, choć msz jeśli dopisuje zdrowie, to wcale tej goryczy być nie musi, a co do rymów na początku, mnie akurat to nie przeszkadza, lubię rytmikę w wierszu. Pozdrawiam wieczornie
report