Patrz, liście już spadły
a my wciąż mamy ręce
pełne jabłek.
Listopad przyszedł ciepły
i zbił z tropu. Przecież
już miało nas tu nie być.
Jabłka miały spadać samo-
dzielnie, nieskonsumowane.
Tymczasem ocieplenie działa.
Potykamy się o ułamki lata. Cu-
kinia tu, cukinia tam. Sok leci
przez palce.
Nabijamy działa. Po czym
trawimy i jemy ziemię.
Pierwsza strofa mnie zachwyciła prostotą, w drugiej niezręcznie - moim zdaniem - brzmi powtórzone "nas". Puenta super. Pozdrawiam :)
report
ja bym skasowal trzecia:))))
report
Nie ma "łapki" ale byłem tutaj,jedząc jabłko....
report
"entliczek- entliczek, czerwony stoliczek, / A na tym stoliczku pleciony koszyczek, / W koszyczku jabłuszko, w jabłuszku robaczek, / A na tym robaczku zielony kubraczek. / Powiada robaczek: "I dziadek, i babka,/ I ojciec, i matka jadali wciąż jabłka, / A ja już nie mogę! Już dosyć! Już basta! / Mam chęć na befsztyczek!" I poszedł do miasta. / ...
report
lubisz sobie postrzelać:)
report
" Listopad przyszedł ciepły co zbiło z tropu. Przecież już miało nas tu nie być. " Może bez powtórzenia? Po za tym świetne :)
report
Zatem pozbyłam się "nas". :-) Poza tym fajnie, że czytacie !
report
:)
report
Poza tym fajnie, że... piszecie. Chociaż wcześniej - w stosunku do dwóch ostatnich - było ciekawiej. Konkretnie tutaj trochę zbyt dominują takie jesienne kalki. Nazwałbym to przedobrzeniem z prostotą. I chociaż w obydwóch dobre pointy, to chyba jednak zasługują na więcej "mięska" wcześniej.
report
Takie było właśnie założenie uwypuklając prostotę. Brak mięska zgadza się jak najbardziej w 'wegetariańskiej' wersji przekazu.
report
plus za ripostę. a że w komentowaniu nawróciłem się graniczący z bezruchem pacyfizm, wycofuję się na z góry upatrzone pozycje.
report