łyko

wiatr otwiera drzwi. chyba zrobiliśmy wszystko
strzelając od siebie, jak prorocy. ukryliśmy skarb
w karbowaną korę. więc niech szukają się ci, co nie
liczą. nie płacą. niebotyczne sumy i masy 

zawsze będą się tłuc, kobieto zbulwersowana.

więc niech szukają się ci, co się nie liczą. bo dlaczego 
nie kupisz sobie butelki chilli? pojedziesz do niemiec 
i wyjdziesz za mąż? weź sobie nałóż jodu na powieki 
i spaceruj. plecami do księżyca. niebo jest przecież 

bezpowrotne.

byłam
4 august 2010 at 15:59

generalnie mi się podoba. zarówno metafory (najbardziej karbowana kora przemawia) i sposób prowadzenia w kierunku negatywu. dla mnie za dużo o zbulwersowaną kobietę.

report

Wanda Szczypiorska
4 august 2010 at 17:06

Pierwsze słyszę, żeby prorocy strzelali do siebie kiedykolwiek.

report

Towarzysz ze strefy Ciszy
4 august 2010 at 17:13

a dla mnie znow sie objawia kolejny port do ktorego sciagaja zewszad rozbiegane mysli, niekiedy niechciane.. bardzo fajny tekst

report

migotka
29 december 2010 at 07:03

Dobre metafory, przerzutnie OK. Tylko po co spłycasz wiersz słowem ''weź'' użytym tak potocznie?

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register