Wiersz na dwa sny

Patrz, przydrożne znaki chyboczą się do siebie.
Tędy przeszła zima. Miasto jest zamknięte,
rozkopane ulice powolnieją wśród węży z rur. 
Niedługo nastąpi wymiana, o której nam się śniło.

I waham się temu, który zrzekłby się własnego języka. 
Mamo, Tato, oddajcie mi moje przebudzenie, niedorosłe
oniemienie. Nie róbcie scen, goście już dawno opuścili salę, 
nikt nie usłyszy waszego śpiewu. 

Tato, domknij pianino. Mamo, odłóż mikrofon. 
Tu jest ta cisza, która mogła poprowadzić nas dalej, 
niż naszych trzydzieści zwinnych palców.

Pi.
23 july 2010 at 00:55

jest dobrze dokładnie przez pół wiersza... potem niestety gorzej. ale - zaznaczam - to mój subiektywny odbiór. może to właśnie te DWA sny: dobry i zły. zastanowię się jeszcze.

report

Jarosław Trześniewski
23 july 2010 at 05:39

A ja odbieram ...muzycznie, pointa b, ciekawa, wiersz - udany, b. dobry.

report

Wojciech Jacek Pelc
23 july 2010 at 07:35

dla mnie jest ok. nawet bardzo, tworzy klimat z którym przyjemnie odejde od komputera - pozdrawiam :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register