ryś po raz I idzie na przechadzkę a czapla miga mu nad grzbietem

czego nauczył mnie fryzjer od ostatniej wizyty?


w kraju jak w maju. w raju jesteśmy sobie
wyznaczeni i tu się waży instynkt. przez 
jakiś czas nie będziesz miała się na co ubrać.

kobieto przy moście, w drodze do air i zony,
bo oto prują czupurne klony pod wiatr jak
punkty zaczepienia.

zagadka, którą podsunął mu sixth sense
wadziła mieszki w wyobraźni rysia. aż zaczął 
śledzić żyrafy, podróżować od szafy do szafy.

a ona kompletnie roznegliżowana w złocistej
sukience, lekka jak biurko, na którym jestem

notabene porządnie ekscytowany, kiedy
zdecydowanym puchem nawija papiloty.
mam wówczas ochotę sunąć opuszkami

przez twoje miodowo gęsto opadające ochoty.
a rysia spektakularnie włożyć pod poduszkę

Jarosław Trześniewski
1 august 2010 at 21:31

Piekny wiersz Asiu:):)

report

Mirka Szychowiak
1 august 2010 at 23:42

Asiu, miła, efektowna gra słów, ładne erotico czasami, ale dla mnie - nic poza tym. Rozkleja mi się.

report

Pi.
27 august 2010 at 10:22

hmmm... hmmm... hmmm... wydaje mi się, że to jest na tyle specyficzna wypowiedź, że czytacz musi być przynajmniej w podobnym nastroju do odczytywania. jednego dnia trafi w sedno, drugiego psyknie niewypałem... nie wiem, który mam dzień dzisiaj...

report

Asia Obstarczyk
28 august 2010 at 00:51

Rozumiem dylemat. Ponieważ ten tekst jest spisany super lightowym językiem, choć ma pod podszewką kilka fraz przeplecionych grubymi nićmi, rozumiem, że może brzmieć właśnie jak wydmuszka. Doceniam szczerość czytelnika i kłaniam się dziękując wszystkim za uwagi i lekturę.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register