Wizyta


Mój morderca jest doskonały
zasypia przed zbrodnią




Ten krajobraz można dotknąć palcem, tłusty spływa jak sadza 
w podziemiach, lepki narkotyk. Ten trik udaje się tylko raz. 
Lokalny bruk ciągnie za miasto, urywa światło, pałąki drzew 
oblane betonem tu jest granica tu ziemia kręci się. Jeszcze 
domy wymieniają się oknami, pootwierane muzy toną w winylu.

W bramie marokańczyk rzuca hasz pod nogi. Wejdź i roznieś się, 
naciągnij skórę na ciemność - na stole rosną kwiaty - będziemy 
nabijać dymem łodygi piekła, rozpalimy język, żwir dreszczy 
splądruje nam kark. A ona siada obok na pufie i paffa.

Brudny księżyc spuści się po szybie, w tym czasie ty zdążysz 
policzyć kości, przetransponujesz przepalone ścięgna, opuścisz się. 
I zdążysz przed wschodem w królestwie bez dachów zmieszać się 
z cieniem. W zębach piach, krzepnie noc i ciało idzie na spacer. 
Śmierć można wywołać jak film. Ten trip udaje się tylko raz.

Mirka Szychowiak
8 july 2010 at 09:20

Bardzo piękny wiersz, który, w moim przekonaniu mógłby zacząć się od "lokalnego bruku", bo trzy pierwsze wersy są najsłabsze. Zwłaszcza "tłusty spływa jak sadza w podziemiach"

report

Jarosław Trześniewski
8 july 2010 at 10:48

Bardzo na tak, początek można byłoby odpuścić jak proponuje Mirka. Pointa znakomita.:" Śmierć można wywołać jak film. Ten trip udaje się tylko raz." Pozdrawiam cieplutko

report

Asia Obstarczyk
8 july 2010 at 13:31

Dziękuję. Mirka to jest trafna uwaga. Podumam :) Pozdrawiam serdecznie

report

Pi.
23 july 2010 at 22:06

im dalej w wiersz tym gęściej. trip w krzaczaste zdania. dzikość wyrazu. o tak! "śmierć można wywołać. jak film."

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register